Zmiana dla chaosu

Drukuj

Minister Anna Zalewska, po kilku miesiącach zapowiedzi, ogłosiła program PIS dla edukacji. Moment wybrała nieprzypadkowo, pierwszy dzień wakacji, moment, który utrudnia samorganizowanie się środowiska nauczycieli, rodziców i młodzieży w proteście wobec proponowanych zmian.

Cel zmian?

Trudno uchwytny, jedyny, który się nasuwa, to chaos, zmiany kadrowe i realizacja obietnicy wyborczej likwidacji gimnazjów.

Minister Zalewska unika słowa likwidacja, woli wygaszanie. Widzimy tu starą zasadę PIS, że można przy pomocy słów zaklinać rzeczywistość. Powiedzmy wprost, w 2019 roku gimnazja znikają z mapy polskiej edukacji, wraz z nimi nie znikną gimnazjaliści i ich problemy, ale znikną szkoły i etaty nauczycieli, a także ich dorobek edukacyjny.

Czemu ta zmiana ma wg PIS służyć?

PIS obiecał likwidację gimnazjów. Przyczyny niepopularności gimnazjów to często wynik doniesień prasowych o skandalach, idiotycznych programów telewizyjnych i nostalgii do tego co było kiedyś. Obiektywnie gimnazja się sprawdziły, wyniki polski 15-latków się poprawiły, nauczyciele gimnazjów należą do najlepiej wykształconych, a najwięcej przemocy wg badań jest na poziomie starszych klas szkoły podstawowej, a nie gimnazjum. Zewnętrzni zagraniczni obserwatorzy mówią wręcz o sukcesie reformy sprzed lat. Dla PIS argumenty racjonalne nie mają znaczenia, bo gra na emocjach, na niechęci do gimnazjów. Oficjalnie wg PIS gimnazja się nie sprawdziły, a Polska musi wrócić do 4 letnich liceów.

Jak ma być przeprowadzona zmiana?

W chaosie. Szaleńcze tempo. Jeszcze nie ma ustaw, programów, nowej sieci szkół, a już w 2017 roku, uczniowie, którzy przeszli do szóstej klasy mają wejść w nowy system i zostać w siódmej klasie szkoły powszechnej.

Ciekawostką jest to, że mogą tę siódmą klasę mieć zarówno w budynku swojej podstawówki, jak i dotychczasowego gimnazjum. Co więcej, do dotychczasowego budynku gimnazjów może być skierowany w przyszłości uczeń klasy 5! 8 klasowa szkoła powszechna ma dzielić się na dwa etapy 1-4 podstawowy i 5-8 gimnazjalny. Ten drugi jest zapewne ukłonem w stosunku do szkół kościelnych, które z gimnazjów zostaną zmienione w szkoły powszechne poziomu gimnazjalnego. Jednak ta zmiana oznacza, że już dziecko 10, 11 letnie będzie często zmuszone do przeniesienia do innego budynku szkolnego! Na wsi może to nawet być inna miejscowość i konieczność dojazdu. Tak jak będzie pasowało gminom.

Chaosem będzie też tworzenie programów i podręczników. Dzisiejsza szkoła podstawowa to cykl 6 letni i tak zbudowany jest program. Czego ma uczyć się siódmoklasista? Zaczynać od nowa jak obecny gimnazjalista? Te pytania pokazują bezsens zmieniania zasad dla roczników, które już są w szkole podstawowej. PIS to nie powstrzymuje. Będą pisane na kolanie tymczasowe programy i podręczniki, być może z okresem ważności dwa lata.

Tylko po co to wszystko?

Zmiany w edukacji powinny być przemyślane i dawać w rezultacie nie chaos, ale inną jakość. Szkołę przyjazną uczniowi, uczącą go rzeczy przydatnych w całym życiu, dającą mu umiejętności interpersonalne, wiedzę o sobie i radość z nauki. A przede wszystkim przygotowującą do dorosłego życia i sukcesu zawodowego.

Program PIS tego wszystkiego nam nie proponuje, ale jest zmianą dla zmiany, a nawet zmianą dla chaosu. Jest typową złą zmianą. Zły dotyk dla edukacji.

Czytaj również
  • Grzegorz Okaz

    Jestem Waszym potencjalnym wyborcą. Jestem też pierwszy rocznikiem, który w gimnazjach wylądował. Zastanówcie się proszę, czy aby na pewno totalna krytyka likwidacji gimnazjów jest tym co chcecie głosić. Przeszedłem przez gimnazjum i powiem tylko jedno – gimnazjum jest bez sensu. Zwłaszcza kosztem 4-letniego liceum. Możemy sobie opowiadać bajki o statystykach itp. itd. ale wciąż nie zmienia to faktu, że gimnazja są bez sensu. I mówię to już z perspektywy 14 lat, które minęły od mojego wyjścia z gimnazjum, i obserwacji roczników, które przez ten bezsens przeszły po mnie. Tak, powrót do starego systemu będzie lepszy. Skupcie się na tym bo może choć raz przeszło to bezboleśnie dla uczniów i nauczycieli a nie dla polityków. W 100% zgadzam się z drugą częścią tekstu – o tym, że wprowadzanie tego tak szybko i dla roczników, które już zaraz miały iść do gimnazjów będzie po raz kolejny bolesne, chaotyczne i w atmosferze braku wiedzy. Pozdrawiam!