Zdolność do porozumienia

Drukuj

Rzetelność, uczciwość, pracowitość i zaangażowanie to cechy, których oczekujemy od wszystkich polityków. Od tych, na których głosowaliśmy oczekujemy jeszcze realizacji programów wyborczych.

Czy są jeszcze inne przymioty, które potrzebne są w polityce?

Dla mnie zdolnością niezbędna politykowi jest umiejętność porozumiewania się. Możliwość wypracowywania konsensusu ponad podziałami, umiejętność schowania czasem swoich ambicji, aby osiągnąć wyższy cel.

Tej zdolności zabrakło mi w sporze prezydent Andrzej Duda kontra premier Ewa Kopacz dotyczącym wyjazdu przedstawiciela Polski na szczyt UE, na Maltę.

Trudno nam, stojącym z boku wyrokować, kto był winien. Czy to Donald Tusk zwołał niezbyt szczęśliwie termin nadzwyczajnego posiedzenia Rady Europy, które zapewne dostosował do planowanego już pół roku temu szczytu dotyczącego migracji? Czy też Andrzej Duda niezdający sobie sprawy z konieczności obecności przedstawiciela Polski najwyższe rangi  na Malcie (lub kierujący się innymi motywami) źle wybrał termin pierwszego posiedzenia Sejmu?

Nie wiem i zasadniczo mało mnie to obchodzi. Podobnie jak przysłowiowego Kowalskiego. Jako obywatel tego kraju żądam, żeby urzędujący z wyboru Polaków Prezydent oraz  ustępująca Premier mojego kraju umieli się porozumieć i wybrali takie rozwiązanie, które pozwoli na to, by Polska była godnie reprezentowana na Malcie.

Nie muszą tego robić drogą medialna, mogą się spotkać, zadzwonić, byle tak się dogadali, żeby było dobrze. Mogą to zrobić po cichu,tak, żeby honor żadnej ze stron nie ucierpiał. Oni jednak, zamiast dążyć do porozumienia, wzajemnie dopychają się do ściany, składając propozycje niemożliwe do akceptacji przez drugą stronę.  Prezydent Andrzej Duda proponuje Ewie Kopacz złożenie dymisji na piśmie, a pani Premier nie pozostaje dłużna i proponuje Prezydentowi opuszczenie pierwszego spotkania Senatu. I wszyscy wiedza, ze druga strona nie może się zgodzić na proponowane rozwiązanie.

A ja po prostu chcę, żeby mojego kraju nie musiały reprezentować, w tak ważnej dla wszystkich sprawie, jak problem uchodźców, Czechy.

I czasem zazdroszczę USA, gdzie byli prezydenci, niezależnie od tego z jakiego pochodzą obozu, wspierają urzędującego prezydenta, a nawet reprezentują kraj na zewnątrz.

Czy polscy politycy nigdy nie naucza się dogadywać w sprawach ważnych dla całego kraju jak sprawy zagraniczne?

Chcę wierzyć, że kiedyś to nastąpi. Tylko polska klasa polityczna i polska demokracja muszą wyrosnąć z wieku młodości chmurnej i durnej i osiągnąć dojrzałość. Za nami już ponad 25 lat demokracji, więc oczekuje szybkiej zmiany standardów politycznych.  Czego Państwu i sobie życzę.

 

 

Czytaj również