W obronie trzynastek

Drukuj

Nie, wbrew tytułowi nie zamierzam bronić idei trzynastych pensji obowiązujących w edukacji, urzędach, czy górnictwie, chcę jednak napisać o różnicy, jaką jest wypłacanie „trzynastki” w szkole i w nierentownej kopalni.

Trzynastka w szkole, czy urzędzie jest, drażniącą opinię publiczną, pozostałością po PRL. Nie stanowi premii za pracę, należy się wszystkim, a jej wysokość stanowi 8,5% wynagrodzenia otrzymanego w ciągu roku kalendarzowego, za który przysługuje. Ta trzynastka jest składową pensji i zamiast być wypłacana w postaci dodatkowej pensji w kolejnym roku, mogłaby stanowić część comiesięcznej wypłaty (dokładnie jej 1/12). Takie rozwiązanie byłoby również korzystniejsze dla pracownika, ponieważ pieniądze dostawałby znacznie wcześniej i zamiast leżeć na koncie pracodawcy, procentowałyby na lokacie pracownika lub nie zmuszałyby go do branie kredytów „do pierwszego”. Dlatego może warto zmienić przyzwyczajenia, zlikwidować trzynastkę, a te same pieniądze włączyć w pensje, tak, żeby z jednej strony trzynastka nie była zarzewiem konfliktów między pracownikami budżetówki i resztą społeczeństwa, a z drugiej strony nie zubożyć pracowników administracji, edukacji i kultury?  Pamiętajmy również, że czasy się zmieniły, uczelnie, a zapewne też inni pracodawcy ze sfery budżetowej, chcąc zmotywować pracowników do lepszej pracy, wprowadzają system dodatków motywacyjnych, czyli rzeczywistych premii za lepszą, bardziej wydajną pracę, premii, jaką trzynastka nie jest, i nigdy nie była.

Co więc z trzynastką, a nawet czternastką górników, dlaczego chciałabym ją im zabrać?

Ponieważ uważam, że o ile państwo jest gwarantem prawa do edukacji, czy odpowiada za sprawność urzędów, czy dostęp do kultury, a co za tym idzie finansuje pensje pracowników budżetówki, o tyle przedsiębiorstwa powinny być samofinansujące.

Co to oznacza? Jeśli firmę stać, to może wypłacać nawet piętnastkę, ale jeśli kopalnia jest nierentowna, to nie ma żadnych powodów, żeby państwo stawało się gwarantem przywilejów pewnych grup pracowniczych. Nie ma też powodu, żeby państwo narzucało firmie nietypowy sposób wypłaty wynagrodzenia. Jest kodeks pracy i państwo powinno stać na straży jego przestrzegania, powinno zapewniać prawo do urlopu, wypłaty pensji, czy zachowania praw pracowniczych, ale nie powinno wykładać pieniędzy z budżetu na dofinansowywania źle, nieekonomicznie funkcjonujących przedsiębiorstw, których problemy często wiążą się właśnie z tymi, nieuzasadnionymi przywilejami. Podobnie jest z rolnikami, jeśli ich kłopoty nie wiążą się z polityką państwa (jak w przypadku sankcji i stosunków gospodarczych z Rosją), nie ma powodu, żeby dopłacać do taniejących produktów, bo każda gałąź produkcji jest narażona na podobne problemy, a rolnicy objęci KRUS, niepłacący podatku dochodowego, objęci dopłatami z UE, są i tak w uprzywilejowanej sytuacji.

Dlatego rozróżnijmy trzynastki, które są, po prostu, w dziwny sposób wypłacaną częścią pensji, od tych, które są premią za straty, odgórnym obciążaniem budżetu nierentownych kopalnie, problemem firmy, nie państwa polskiego.  Zgodzą się, więc Państwo, że trzynastka, trzynastce nierówna?  Nie zmienia faktu, że najwyższy czas, żeby ten relikt przeszłości zlikwidować.

 

Czytaj również