Tak, poprę „Naszego Prezydenta” w drugiej turze

Drukuj

No nie, na Andrzeja Dudę nie zamierzałam głosować ani przez chwilę, ale chodziła mi po głowie inna myśl: Duda, Komorowski, a może zamiast tego zostać w domu? A jednak pójdę i zagłosuję na Bronisława Komorowskiego.

Dlaczego?

  1. Jedwabne. Pytanie Andrzeja Dudy o Jedwabne pokazuje, na jakich instynktach chce bazować prawicowy kandydat na prezydenta oraz PIS. Pobudzanie drzemiącego w narodzie antysemityzmu jest najgorszym sposobem zdobywania głosów, jaki umiem sobie wyobrazić. Kolejnym krokiem powinien być atak, podobny do skrajnej prawicy  z innych krajów europejskich, na imigrantów i granie problemem uchodźców z Afryki. Jeszcze nie było? Nic straconego, przecież do wyborów parlamentarnych jeszcze dużo czasu.
  2. Niezależność. Bronisław Komorowski będąc prezydentem drugą kadencję staje się niezależny od swojego zaplecza politycznego, już nie musi liczyć na poparcie PO za 5 lat. Może prowadzić swoją politykę i proponować rozwiązania inne niż PO, a potem inne niż np. rząd PIS-Kukiz. Duda byłby prezydentem, który mógłby spokojnie rozpocząć swoje rządy od słów: „Panie prezesie, melduję wykonanie zadania!”. Zaraz byłby otoczony doradcami z PIS, a za 5 lat musiałby liczyć na wsparcie ze strony Kaczyńskiego.
  3. Ekonomia. Pomysły Andrzeja Dudy są niebezpieczne dla podstaw finansowych Polski. Pieniądze łatwo się rozdaje, a trudno zarabia. Wiemy, na co wydalibyśmy wolne środki, ale nie zawsze wiemy jak inaczej niż na koszt przyszłych pokoleń je zdobyć. Jeśli zadłużamy się na inwestycje, to ma to jeszcze sens, jeśli na konsumpcję, to tak jakbyśmy naszym dzieciom sami burzyli przyszłość. I chociaż jako nieekonomista mam wątpliwości dotyczące tego, czy podniesienie kwoty wolnej (nawet kosztem podniesienia podatków w wyższych grupach podatkowych) nie pobudziłoby jednak popytu i ogólnie gospodarki (rzeczywiście to są akurat te środki, które w całości poszłyby na niezbędne wydatki i to te np. żywnościowe) oraz zmniejszyłoby obciążenia na pomoc społeczną, to pozostałe pomysły Dudy uważam za groźne. Koszty pomysłów BMK są niższe i jakby bardziej celowe.
  4. IV RP.Może jestem pesymistą, ale spodziewam się jesienią powrotu do rządu PIS, co więcej, nie zamierzam głosować na PO, żeby to powstrzymać. Za bardzo jestem rozczarowana ich polityką. Jeśli jednak moje przewidywania się sprawdzą, dobrze będzie mieć prezydenta z przeciwnej opcji, który nie podpisze wszystkiego, co mu podsuną, czasem zgłosi veto, kiedy indziej skieruje ustawę do TK. Takim prezydentem może być Bronisław Komorowski, a na pewno nie będzie Duda.
  5. Prawdziwość. W swoich słowach, działaniach, czasem niezdarności, jak w przypadku szczerej odpowiedzi na pytanie młodego człowieka o zarobki w Polsce, Komorowski wydaje się prawdziwy. Duda gra, jest dobrze przygotowanym produktem PRu, jego stały uśmiech, udawane oburzenie, wypracowane gesty, czy gra na najniższych instynktach są sztuczne. A ja wolę brzydszą prawdę od pięknej ułudy.

 

Dlatego pójdę w tę niedzielę i oddam swój głos na Komorowskiego, chociaż za voltę w sprawie JOWów i zmiany konstytucji (słuszny atak Dudy w czasie debaty) należałaby mu się nauczka. Nie uważam też, że blokowanie etatu na UJ przez Dudę, jest zbrodnią, Andrzej Duda korzysta tylko ze swoich praw pracowniczych.  Wątpliwa jest raczej etycznie jego praca bez wiedzy UJ na innej uczelni, na której  obowiązki już nie kolidują z mandatem europosła. Jednak z wyborami tak już jest, że jeśli sami nie kandydujemy, to nasz wybór zawsze jest wyborem mniejszego zła. A cena kary dla Prezydenta za referendum w sprawie JOW (szczególnie, że trzecie pytanie referendalne ma sens) mogłaby być za wysoka dla Polski. Naprawdę Komorowski ma szansę być Prezydentem naszej wolności broniącym nas przed pomysłami IV RP w sprawie aborcji, in vitro i matury z religii. 

Pierwsza tura pokazała, że nie ma co liczyć na sondaże, czy wierzyć w opinie innych, że od nas nic nie zależy. Zawsze trzeba traktować swój głos, jako najwyższą wartość, jak ten przeważający szalę, który zdecyduje o losie Polski. I tak zrobię w niedzielę.

Czytaj również
  • Jedrekn

    W którym momencie kłamie?

  • Sauelios

    Np. sąd czyta zeznania złożone przez posła Komorowskiego w roku 2007 i pan prezydent mówi: „Tak zeznałem, to prawda”. Sąd czyta drugie zeznania złożone przez marszałka Sejmu Komorowskiego w styczniu roku 2008 i pan prezydent mówi: „Tak zeznałem, to prawda”. Drugie zeznania zaprzeczają pierwszym, pan Komorowski prostował pierwsze zeznania w styczniu 2008. Potem pan Sumliński pyta świadka prezydenta, które zeznania są prawdziwe: te z roku 2007 czy te z roku 2008. Na to pan prezydent i jednocześnie świadek odpowiada: „Ocenę zeznań pozostawiam sądowi”. Jeśli więc świadek potwierdził prawdziwość pierwszych zeznań, skłamał w kwestii prawdziwości drugich zeznań. A skoro potwierdził prawdziwość drugich zeznań, skłamał w kwestii prawdziwości pierwszych zeznań. Istnieje też trzecia możliwość: świadek skłamał co do prawdziwości zeznań i pierwszych, i drugich. Tak czy inaczej zeznał nieprawdę, a został zaprzysiężony i pouczony o odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych zeznań. Takich przypadków nieprawdy w zeznaniach świadka jest więcej. Zachęcam Szanownego Dyskutanta do wysłuchania długiego filmu z uwagą. Warto.

  • Jedrekn

    No słucham.
    Jako żywo nie znajduję rozbieżności pomiędzy poszczególnymi zeznaniami składanymi przez Prezydenta. Są nieścisłości, ale to nieuniknione.
    W połowie lutego miało w moim życiu pewnie wydarzenie – moim zdaniem błahe.
    Dwa tygodnie temu odbyła się rozprawa sądowa, na której byłem świadkiem. Zeznawałem pod przysięgą. Miesiąc wcześniej relacjonowałem przebieg wydarzenia naszemu prawnikowi i wiem Pan co pomyliłem daty – o tydzień. W perspektywie 3 miesięcy pomyliłem się o tydzień. Oczywiście zaraz to sprostowałam naszemu prawnikowi, ale i tak mnie o to pytał na rozprawie.
    Czy skłamałem – oczywiście, że tak. Celowo? To niech Pan osądzi.
    Doskonale zatem rozumiem stanowisko prezydenta, ze po 6 latach od ostatnich zeznań często odsyła zadającego pytania do akt z prokuratury.
    Czy zeznania złożone w 2008 powinny różnić się od tych z 2007.
    Tak, powinny. Pomijając upływ czasu i różne tam ble ble, identyczność zeznań wskazywałaby, że uprawdopodobnia się wersja że było całkiem inaczej. Bo tylko wyuczoną bajeczkę można w kółko powtarzać jak mantrę.
    Abstrahując od tego wszystkiego 25.05.2015 obudzimy się w kraju, w którym na Prezydenta RP można wylewać kubły pomyj i obrzucać gównem (błoto jest za słabe, już nie jest cool).
    Chce Pan żyć w takim kraju. Nie? Już Pan żyje.
    Swoją drogą wygrana pana Dudy będzie ciekawym przeżyciem.
    Z dwóch powodów:
    1. W moim ponad 50 letnim życiu po raz pierwszy zobaczę prezydenta, którego własny elektorat usuwa z urzędu.(genialne)
    2. Chcę zobaczyć wraz twarzy ludzi, którzy głosowali na pana Dudę, jak zrozumieją ,że to jedna wielka ściema.
    Zatem do zobaczenia 25.05.2015.

  • Sauelios

    Nie chodzi o drobne pomyłki, ale o podstawowe sprzeczności. Jest przyznanie się do popełnienia przestępstwa – pan prezydent zeznał, że w rozmowie z pułkownikiem Lichockim wyraził zgodę na to, by ten w sposób nielegalny zdobył ściśle tajny aneks do raportu z likwidacji WSI. Po drugie pan prezydent podejrzewał, że Lichocki może być powiązany z rosyjskim wywiadem, ale nie potrafił tych informacji zweryfikować. Na tym powinna zakończyć się kariera polityczna pana prezydenta.
    A jeśli chodzi o wybory, to myślę, że wielu zagłosuje przeciwko obecnemu prezydentowi dlatego, że chce pokazać niezgodę na system zmuszający miliony ludzi do ucieczki z kraju, na system rządów mafii WSI/GRU ściśle współpracującej z zachodnimi mocarstwami, które życzą sobie zlikwidowania Polski (porównaj planowaną sprzedaż Lasów Państwowych, swobodny obrót ziemią itd.). Mam nadzieję, że to nastąpi. Bez względu na tysiączne powiązania, uzależnienia, Bank Rozliczeń Międzynarodowych itp.

  • Jedrekn

    Jakie sprzeczności? Na miejscu prezydenta RP a w zasadzie marszałka sejmu w owym czasie, gdyby ktoś do mnie zwróciłby się z taką propozycją to także podjąłbym taką grę.
    Dla mnie to jasne.
    SB chciało mnie w swoją grę wciągnąć w 1982, ale paru światłych ludzi z wywiadu AK rozkazało zerwać wszelkie kontakty. Posłuchałem.
    Dziś, żyjąc w innych czasach może postąpiłbym inaczej, tylko po, aby uzyskać więcej informacji.
    Tak z ciekawości dokąd te sznurki prowadzą.
    Może do Tośka? Nie on jest na za głupi.
    Większość ludzi, których znam a wyjechali za granicą opuszczała kraj w latach 2005 -2007. Ci stanowili emigrację zarobkową. Nie mogli znaleźć zatrudnienia w kraju.
    Rządziła wtedy upadająca organizacja PIS wraz ze swoimi „programowymi” sojusznikami Samoobroną i LPR-em.
    Dziś również dzieci moich znajomych wyjeżdżają za granicę.
    Na stanowiska menadżerskie.

  • Sauelios

    A na jakiej podstawie prawnej jakikolwiek polityk może samodzielnie uprawiać gry operacyjne? Proszę Pana, albo obowiązują procedury ustawowe dające uprawnienia operacyjne konkretnym służbom, albo panuje totalny chaos. Widzę, że ma Pan zerowe pojęcie i o prawie, i o służbach specjalnych.

    Emigracja zarobkowa trwa w najlepsze, a rządzący sobie bimbają. Chdkamieniukupa i państwo istniejące tylko teoretycznie mówią coś Panu? Bo mnie wystarczająco dużo.

  • Jedrekn

    Z czym miał lecieć do odpowiednich służb? Kiedy to padały słowa, że ktoś zna kogoś co może coś mieć. Też mogę znać kogoś co może mieć pustkę w głowie.
    Oj dowody się kłaniają, oj kłaniają i jeszcze raz kłaniają.
    Dowód – trudna słowo dla mnie, człowieka o zerowym pojęciu o prawie.
    Zadziwiajcie, że mimo wszystko tak na przekór oczekiwaniom poinformował odpowiedni służby w Państwie. Zapewne wiedział, że pan Sumliński będzie go o to pytał!
    Zaiste prorok. Oj, to prorok nie może być prezydentem?
    W Polsce nie!!!!
    Może Pan rozwinąć światłą myśl o kamieniach?
    Bo poszukuje we frakcji 25-40 mm w dobrej cenie.

  • Jedrekn

    Oczywiście przepraszam wszystkich profesorów z UKW i UMK, za to, że swoją obecnością zatruwałem im powietrze na wykładach i żeby się mnie w końcu pozbyć dali mi dyplomy.
    Jeszcze raz dziękuję.
    Natomiast nie przepraszam profesorów i wykładowców z UTP – bo tam nie miałem prawa, ale dziękuję im za wiedzę i dyplom.
    Szanuje Was wszystkich.

  • Sauelios

    Panu podoba się, że polski polityk przez ileś tygodni dogaduje się ze szpiegiem obcego państwa bez informowania kogokolwiek, co niedawno zeznał podczas pułkownik Andrzej Kowalski, były p.o. szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego. Polecam przejrzeć relacje z procesu publikowane przez blogera Andera w salonie24.
    Mnie nie odpowiada sytuacja, w której polityk z jakimkolwiek szpiegiem uprawia grę operacyjną. Dalsza dyskusja mija się z celem.

  • Jedrekn

    Co z kamieniami?
    Tak bardzo mi na nich zależy?
    Domagam się kamieni. Mam prawo.
    Dyskusja przekonanego z przekonanym może służyć widzom, słuchaczom lub czytelnikom.
    Może pozwolić zrozumieć racje drugiej strony, ale kogo to dziś obchodzi.
    Dziś tylko jeden jest prawy i sprawiedliwy a drugi pogardliwy i socjalistyczny.(zawsze wychodzi mi PiS. Przypadek?)
    Który?
    Mamy dwie odpowiedzi. Różne.
    A inni? Inni mają swoje typy.
    Wracając do meritum sprawy to jakie było postanowienie/wyrok sądu?

  • Sauelios

    Postępowanie pierwszej instancji trwa.

    Chdkamienikupa to język ministra Sienkiewcza w rozmowie z prezesem Belką i takie traktowanie własnego państwa. Wystarczy takich ludzi na stanowiskach publicznych.

  • Jedrekn

    Skoro postepowanie trwa, to Pan powinien być dalekich od ferowania wyroków.
    Czyż tak nie postępuje człowiek, który ma pojęcie o prawie?
    Nie zerowe.
    Sienkiewicz, w której to turze wyborów prezydenckich przepadł?
    Pamięta Pan?