Szóstoklasiści 2016 – zmarnowany rocznik

Drukuj

Masz dziecko lub wnuka w szóstej klasie? Nie szykujesz się na protest? To błąd!

Gdybym ja miała szóstoklasistę w domu i znała założenia "reformy" minister Zalewskiej to już szyłabym transparenty.

Dlaczego? Powodów jest kilka.

MEN nawet nie ukrywa, że kilka roczników potraktuje jak tymczasowe, a obecni szóstoklasiści będą najbardziej pokrzywdzeni. To właśnie obecne szóste klasy będą pierwszym rocznikiem, który zamiast pójść do gimnazjum, idzie do siódmej klasy, ale innej niż przyszłe siódme klasy i innej niż obecna pierwsza gimnazjalna. Do takiej przejściowej i tymczasowej.

Co to oznacza?

Po pierwsze, dla dzieci, które są obecnie w klasach 4-6 powstają teraz, w trybie ekspresowym, programy. Jeżeli MEN-owi ma udać się ta operacja na żywym organizmie, to muszą one powstać do końca listopada. Tylko wtedy wydawnictwa podejmą się wydania do tych programów podręczników. Nigdy jeszcze programy i podręczniki, tak rożne od dotychczasowych, nie powstawały w takim tempie. Nigdy jeszcze eksperci nie byli tak przypadkowi i brani z łapanki. I nigdy tak wielu nie rezygnowało. Ponadto, ci  specjaliści wiedzą, że robią te programy tylko dla trzech roczników. A jednocześnie nie wiedzą jak wyglądają albo będą wyglądać programy do klasy 8 i dla szkół średnich. Czyli tworzą programy szybko, z założeniem tymczasowości, bez pełnej wizji i sztukując do dotychczasowego systemu, czyli sześcioletniej szkoły podstawowej .

Jeśli zdążą, to za tymczasowe podręczniki zabiorą się metodycy  i będą mieć na pracę  pół roku. Przyzwoity podręcznik powinien powstawać nawet 2 lata, a przynajmniej rok. Co będziemy mieć w efekcie? Książkę pisaną naprędce, niestarannie i zapewne z błędami. Z tych książek obecne 4, 5 i 6 klasy będą uczyć się przez najbliższe lata, kolejne roczniki będą już miały inne programy i inne podręczniki.

Po drugie, obecni szóstoklasiści już dziś powinni przygotować się do ciężkiej batalii, bo to ich rocznik, z obecnymi uczniami klas pierwszych gimnazjalnych,  będzie startował równocześnie do szkół średnich w 2019. Oczywiście, będą oddzielne klasy pierwsze dla dzieci idących według starego i nowego systemu, ale szkoły nie są z gumy! W efekcie, najlepsze licea i technika zaoferują im po połowie dotychczasowych miejsc i wszędzie będzie się dwa razy trudniej dostać. W rezultacie, nie każdy znajdzie miejsce w wymarzonym liceum. A ten, kto planował, żeby być kucharzem, zostanie skazany na technikum ogrodnicze. Wielu ta reforma pozbawi marzeń.

Co więcej, tam, gdzie zabraknie miejsc na dodatkowe oddziały, liczba dzieci w klasach wzrośnie z 30 do 40 osób, a nauka będzie na zmiany. A w 2022 roku, kiedy obecni szóstoklasiści będą w czwartej klasie szkoły średniej, do klas pierwszych dojdzie półtora rocznika obecnych trzecioklasistów szkoły podstawowej. Czyli np. w liceum zamiast obecnych 3 znajdzie się równolegle 4,5 rocznika!  Wyobrażacie sobie Państwo gdzie będą zajęcia wf, gdy nawet teraz brakuje sal?

Po trzecie, obecni szóstoklasiści nie wiedzą, gdzie za rok przyjdzie im iść pierwszego września do szkoły. To, że pozostaną uczniami szkoły podstawowej, nie oznacza jeszcze, że zostaną w dotychczasowej szkole. Wszystko będzie zależało od możliwości lokalowych i od woli samorządu. Przez kilka lat samorząd ma pełne pole do decyzji czy uczniów starszych klas szkół podstawowych, nie tylko siódmych i ósmych, ale też czwartych i piątych, zostawić w dotychczasowej szkole czy przenieść do dotychczasowego budynku gimnazjum. W okresie przejściowym samorząd może realizować dowolny model podziału i nawet dzieci z 4 klas przenieść do budynku dotychczasowego gimnazjum.

Obecnym szóstoklasistom z jednej strony odebrano możliwość wyboru gimnazjum, z drugiej nie zapewniono możliwości zostania w dotychczasowej szkole. Oznacza to też, że na dwa lata trafią do innego budynku, środowiska i nauczycieli. Jak skomentują to zwolennicy reformy, którzy mówili, że trzy lata to za krótki czas dla nauczycieli na poznanie dzieci, a dla uczniów do przyzwyczajenia się do nowego środowiska?

Może być jeszcze drugi scenariusz. Jeśli w podstawówce znajduje się odpowiednio dużo pracowni i taka jest wola samorządu, to obecny szóstoklasista zostanie w tej samej szkole jeszcze dwa lata. I przez te dwa lata będzie stale najstarszym rocznikiem! Oczywiście dla rodziców to bywa miła perspektywa, zwiększa poczucie bezpieczeństwa, ale dzieci zwykle dążą i chcą mieć styczność ze starszymi kolegami. Obecnym szóstoklasistom to może nie być dane przez trzy kolejne lata.

Czy to wszystkie niespodzianki dla naszych szóstoklasistów?

MEN, zdając sobie sprawę, że będą tymczasowe programy, tymczasowe podręczniki i zaskoczeni nauczyciele, postanowił, że ulży obecnym 4,5 i 6 klasom i zorganizuje dla nich tymczasowe testy ósmoklasisty. Będą zdawać trzy zamiast 4 przedmiotów: j.polski, j.obcy, matematykę, a zostanie im oszczędzony przedmiot do wyboru. Jakie to niesie skutki negatywne? Nauczyciele biologii, chemii, fizyki, geografii czy historii,  będą wiedzieć, że ich praca nie zostanie sprawdzona na koniec szkoły. Z jednej strony będą mieli mniej motywacji do wysiłku, z drugiej trudniej będzie im egzekwować pracę od uczniów. Skutki tego mogą być odczuwalne dla tych dzieci na etapie szkoły średniej do matury.

Dodajmy do tego brak możliwości wyboru lepszej szkoły, klasy dwujęzycznej, artystycznej czy sportowej.  Rezygnację z pójścia do gimnazjum przy dobrym liceum lub uczelni. Nauczycieli niepewnych swojego miejsca pracy, uczących w kilku placówkach i nerwowo doszkalających się do nauczania nowych przedmiotów, a będziemy mieć pełen obraz szkoły dla obecnych uczniów klas szóstych.

Czy Wy, rodzice szóstoklasistów rozumiecie już co szykuje Wam Minister Zalewska?

Chaos, tymczasowość, niepewność i eksperyment to nie są słowa przesadzone, to właśnie zacznie się dla  Waszych dzieci już za rok i będzie trwać do końca ich edukacji, do matury. Staną się zmarnowanym rocznikiem,  ofiarą zmiany, przez nikogo ze środowiska edukacji niepopieranej „reformy”, powody której zna tylko Minister Zalewska.

Dlatego najwyższy czas szykować się na wojnę!

Zapraszam na stronę bronimyedukacji.pl

 

 

Czytaj również
  • Marcin Sendera

    Warto poprawić link zamieszczony na końcu wpisu – na razie źle przekierowuje, co może zniechęcić część internautów przed szukaniem właściwej strony.

  • http://alergianakarmedlamas.pl/ AlergiaNaKarmeDlaMas.pl

    I tym setkom, może tysiącom tzw. mądrych ludzi nie przyjdzie do głowy, że wystarczy wrócić w całości do programu i podręczników z lat 90 XX wieku. Tak, to świadczy o inteligencji narodu i to inteligencji znowu tzw. „inteligencji” tego narodu. Równie dobrze można próbować dostać się Zakopanego do Nowego Targu przez Nowy Jork. Ma to sens? No ku.. nie ma.

    • Iza

      może dlatego, że to przeszło 20 lat temu było? i trochę jednak na świecie się zmieniło? I ze nauczanie musi zachować całość logiczną ????

  • Iza

    tu jest jeszcze jeden problem – obecni szóstoklasiści to dzieciaki z rocznika 2005, który jako ostatni w roku 2011 mógł wybrać czy idą do klasy I czy zerówki…. wielu rodziców w obawie przed zwiększoną rekrutacją na każdym późniejszym etapie edukacji (a przypominam, że dzieciaki z 2006 r miały obowiązkowo jako 6latki iść do klasy I – oznaczało to, że w roku szkolnym 2012/13 miało być bardzo dużo dzieci – wszystkie dzieciaki 6letnie i 7 letnie, które nie poszły rok wcześniej do kl I) wysłało swoje dzieci jako 6 latki do kl pierwszej. i teraz te dzieci z rocznika 2005 spotkają się w liceum z dziećmi z rocznika 2003!! to jest kolosalna różnica w tym wieku!! mimo, ze mówi się o tym, że mają nie łączyć ich w jedne klasy, ale oszczędność samorządów będzie ważniejsze…2 różne podstawy programowe, 2 różne rodzaje szkół, 2 różne rodzaje podręczników… dramat!!!!!!!!!!!!!!!

    • Aniaxyz

      Obecni szóstoklasiści to rocznik 2004. A dzieci, które obowiązkowo jako sześciolatki miały iść do szkoły to rocznik 2009, nie 2006.

      • Iza

        niestety, mylisz się. Mam dziecko z rocznika 2005 :) reforma miała wejść w 2012 – obowiązkowo 6 latki do klasy pierwszej, ostatecznie przesunięta.

        • Monika

          Dokładnie tak, dzieci urodzone w 2005 r. miały być ostatnim rocznikiem, który mógł rozpocząć edukację w wieku 6 lub 7 lat. Wielu rodziców odczuwało presję, duża kampania informacyjne, samorządy agitowały posyłanie dzieci w wieku 6 lat, aby następny rok nie był przepełniony (wówczas obligatoryjnie miały być połączone roczniki 2006 i 2005) i tak miało być przy rekrutacji do gimnazjum, szkoły średniej, na studia… Dopiero na początku pierwszej klasy okazało się, że kolejne roczniki też będą mieć wybór.
          Dzieci z 2005 r., które jako 6 latki poszły do szkoły nie otrzymały dotacji na podręczniki w przeciwieństwie do ich równolatków, którzy poszli do szkoły w wieku 7 lat i otrzymali podręczniki w klasie 4. Rocznie za podręczniki płacimy ok 500 zł. Przy okazji warto zwrócić uwagę, że dla kolejnego rocznika wydawnictwa obniżyły drastycznie ceny aby zmieścić się w przyznanej kwocie przez MEN.
          A co jeszcze czeka dzieci urodzone w 2005 r., które jako 6-latki poszły do szkoły:
          – klasa 7 i 8?
          – program?
          – nauczyciele?
          – podręczniki?
          – szkoła?
          – brak możliwości wybrania sprofilowanego gimnazjum, do których część dzieci już się przygotowywała
          – kumulacja roczników w szkole średniej
          – brak miejsc w dobrych liceach…
          Generalnie, my rodzice nawet nie wiemy co mamy mówić dzieciom, jak motywować je do dalszej pracy, gdyż stoimy przed wielką niewiadomą….

          • Aniaxyz

            Zgadza się, rocznik 2005 jest w obecnej klasie szóstej, której nie objął program darmowych podręczników – jest to ostatni taki rocznik w szkole podstawowej. Klasy 1-5 mają już bezpłatne podręczniki. Tak samo teraz całe gimnazjum.

          • MonikaS

            Mam córkę rocznik 2005, którą posłałam wcześniej do szkoły (z powodów wymienionych wyżej przez Izę) i mam syna rocznik 2001 – także nie dostał darmowych książek, a dodatkowo oboje są ostatnimi rocznikami użytkującymi podręczniki – bo roczniki po nich dostają już te książki od szkoły…..załamka po prostu z tym szkolnictwem

          • Aniaxyz

            po prostu za wcześnie urodziłaś :)

          • MonikaS

            :)

          • Monika

            Darmowe podręczniki w gimnazjum nie obejmują obecnej 3 klasy, czyli rocznika 2001.

        • Aniaxyz

          Mam 14 dzieci z rocznika 2004 w klasie 6 – jestem jej wychowawcą. Rocznik 2005 w klasie szóstej to był wybór rodzica, nie narzucenie ministerialne. Co do obowiązkowych sześciolatków od 1 klasy – owszem, istniały plany, ze to będzie rocznik 2006, w końcu jednak zmieniono to i obowiązkowo jako sześciolatki do szkoły musiał iść rocznik 2009 – wszystkie sześciolatki; rocznik 2008 – sześciolatki z 1 półrocza. Czyli rok 2015/16 to był rok dla wszystkich sześciolatków (2009) plus odroczonych z różnych przyczyn siedmiolatków. A obecny to tzw rocznik pusty, bo większość obecnych siedmiolatków to sześciolatki, które obowiązkowo poszły do szkoły rok wcześniej. W tym roku szk. to znów rodzic decydował, czy może 6-latka (rocznik 2010) posłać do szkoły. W 1 klasie w mojej szkole jest 14 dzieci, z tego tylko 2 to sześciolatki – a reszta to odroczone siedmiolatki lub zeszłoroczne pierwszaki powtarzające klasę.

          • Iza

            to właśnie napisałam- my, rodzice dzieci z 2005 roku, jako ostatni mieliśmy wybór czy posłać dziecko do kl 1 czy 0. Taka była sytuacja na moment naszej decyzji.

          • Aniaxyz

            Iza, dzieci z rocznika 2006 też mogły iść do szkoły rok wcześniej. Teraz są w klasie 4, a programowo powinny być trzeciej. To samo rocznik 2007. Wyboru nie mieli rodzice dzieci z rocznika 2008 – dzieci z 1 półrocza oraz z rocznika 2009.

          • Iza

            zgadza się wszystko:) o wcześniejszym wysłaniu do szkoły pisałam w kontekście artykułu- „Szóstoklasiści 2016 – zmarnowany rocznik” wskazując, ze wśród nich są dzieci z 2005 :) i ze będą 2 lata młodsze od swoich kolegów z równoległych klas w liceum. I ze już raz eksperymentowano na nich. Gdybyśmy my, rodzice wiedzieli, że reformę jednak cofną- na pewno inaczej byśmy dokonali innego wyboru :)

  • Izabela Szczypka

    Nie widzę możliwości pozostawienia kl. 7-8 w tym samym budynku, a to z powodu braku laboratoriów do fizyki i chemii. Nawet jeśli budynek podstawówki jest stary i kiedyś te laboratoria istniały, to zostały one już dawno przerobione na normalne sale lekcyjne – bo kto się spodziewał, że te laboratoria kiedyś będą znowu potrzebne…
    Chyba, że nauki przyrodnicze mają nauczane bez laboratoriów wg genialnej pani minister?

  • Michal Potok

    A ja uważam tak: Dotąd poziom naszej oświaty był, dajmy na to, 8 na 100. Teraz zmieni się na 7 na 100. Wielka mi rzecz.

  • Janusz Marcinkowski

    Mam młodego w 6. Klasie i oczywiście martwię się co będzie… Jednak prosze unikajmy retoryki „zmarnowanego” pokolenia – to po prostu podcina im skrzydła…. Jest to rocznik, który będzie musiał szybciej adoptować się do bzdur otaczającego ich świata dorosłych