Skok na Trybunał Konstytucyjny (TK)

Drukuj

Amerykańska demokracja przetrwa do czasu, kiedy Kongres odkryje, że można przekupić społeczeństwo za publiczne pieniądze.
Alexis de Tocqueville

Zasadę zawartą w cytacie jak nikt poprzednio zrozumiał PIS. Stosunkowo niskie na tle sąsiadów dochody polskich obywateli, wysokie oczekiwania, to dobry grunt dla partii, która w swoim programie ma jakże miłe dla ucha hasło pobudzenia gospodarki dzięki popytowi wewnętrznemu.

Jak ten popyt wywołać? Proste, rozdać pieniądze.

500 złotych na dziecko, 8000 złotych kwoty wolnej od opodatkowania, darmowe leki dla seniorów.

Dla każdego jakaś obietnica. Skąd pieniądze? Z budżetu. Jakby ten budżet był mitycznym workiem bez dna, środkami pochodzącymi od mitycznych kapitalistów, banków i sieci handlowych ( koniecznie wspomnijmy zagranicznych ), a nie z podatków, które i tak musimy my klienci i podatnicy zapłacić.

Czyli mamy już marchewkę. Co dalej?

Najpierw prolog, wygrane wybory prezydenckie i parlamentarne. W tych drugich dzięki systemowi d’Honta już 38% dało większość mandatów w Sejmie.

Teraz czas na konsumpcje sukcesu.

Zgoda społeczna na skok na władzę. Wystarczy odpowiednio to sprzedać.

W kampanii i exposè należy obiecać mityczny pakiet demokratyczny, współpracę z opozycją, niewykorzystywanie swojej przewagi do upokorzenia przeciwników.

Potem można już przejść do działań.

Pierwszy akt pakietu antydemokratycznego to brak wicemarszałka z PSL, brak przedstawiciela tej partii w Komisji ds Służb Specjalnych, a także zaprzestanie rotacji przewodniczącego tej komisji. Ułaskawienie nieskazanego prawomocnym wyrokiem sądu Mariusza Kamińskiego. Kogo poza parlamentarzystami to obejdzie?

Potem, kolejny akt, brak projektów ustaw przed posiedzeniami Sejmu, zaskakiwanie zmianami opozycji, brak odsyłania ustaw do komisji sejmowych i brak czasu na zapytanie ekspertów. Nocne posiedzenia Sejmu i Senatu. Ekspresowe tempo i mamy nową ustawę o Trybunale Konstytucyjnym, ustawę do której pretekst, niestety, dała poprzednia większość, zagarniając pięciu, zamiast trzech przynależnych jej sędziów TK.

Prezydent mimo wygasania na początku listopada mandatów dotychczasowych 3 sędziów TK, nie przyjmuje ślubowania nowych kandydatów wybranych przez Sejm VII kadencji. Nie robi tego, chociaż żaden przepis mu na takie weto nie pozwala, mimo, że akurat tych trzech nie wywołuje wątpliwości. Pretekstem ma być wada prawna ustawy.

Nowa ustawa przeforsowana przez PIS ma jednak, z punktu widzenia rządzących, dwie wady, po pierwsze może okazać się niekonstytucyjna (działa wstecz), po drugie ma wejść w życie już po orzeczeniu TK w sprawie pierwszej ustawy, wprowadzonej przez koalicję PO, PSL. Jeśli orzeczenie będzie pozytywne przynajmniej dla 3 sędziów, to prezydent powinien przyjąć ich ślubowanie. Nie będzie już pretekstu do zwłoki. Nowa ustawa ma wejść w życie dopiero kilka dni pózniej.

Ale jak człowiek chce uderzyć psa, to kij się zawsze znajdzie.

Znowu nocne posiedzenie, zaskakujące projekty opublikowane tuż przed obradami, dziwne opinie prawne od wątpliwych ekspertów i mamy 5 uchwał odwołujących poprzednie uchwały o wyborze sędziów TK. W czasie nocnego posiedzenia na sali sejmowej walczy tylko Nowoczesna, stara się swoimi pytaniami, głosami w dyskusji wpłynąć na sumienie posłów PIS, a przynajmniej obudzić społeczeństwo. Kukiz staje się sojusznikiem PIS, a PO wybiera konferencje prasowa na schodach. Na sali zostaje jeszcze PSL, które chce w głosowaniu razem z Nowoczesną dać wyraz swojemu sprzeciwowi wobec takiego bezprawia.

Wartość prawna uchwał? Zapewne żadna, ale kto to stwierdzi, jeśli nikt nawet nie wie, czy taka uchwałę może zbadać TK. Patent wprowadzony przez PIS jest tak kuriozalny, ze nikt nie wie jak go zablokować. Polacy są w tym momencie postawieni przed faktem dokonanym.

Teraz jedynym ograniczeniem jest czas, 3 grudnia, to termin orzeczenia TK dotyczącego pierwszej ustawy.

PIS też to wie, termin zgłaszania nowych kandydatów do TK wyznacza więc na 1 grudnia, a kolejne posiedzenie Sejmu zwołuje na 2 grudnia. Jeżeli się pospieszy, znowu skróci dyskusję i wykorzysta swoją większość, to zanim TK wyda swój wyrok, będzie po sprawie. Nowych 5 sędziów zostanie wybranych dzień wcześniej.

Teraz tylko wystarczy w ramach nowej ustawy, już przyjętej, zmienić przewodniczącego i w każdym składzie 9 osobowym wyznaczanym przez przewodniczącego większość może mieć grupa sędziów wyznaczona przez PIS.

To co się stało i jeszcze stanie widzi i ocenia tylko część społeczeństwa, „salony”,  jak pogardliwie powiedział jeden z posłów PIS, reszta czeka na realizacje obietnic finansowych z kampanii. Czyli poparcie dla PIS jest niezagrożone, sondaże nawet lekko rosną. Można dalej sięgać po władzę.

Tylko rodzi się pytanie, po co ugrupowaniu, które nie chce łamać ustawami konstytucji, większość w Trybunale Konstytucyjnym? Na co będzie kolejny skok?

Czytaj również
  • Stefan Kubów

    Nic dodać, nic ująć. Gratulacje za slowa wypowiedziane w Radiu ZET. Mądre nazwanie rzeczy po imieniu

  • Jedrekn

    To co, na ulicę czy poczekać jeszcze aż jeszcze więcej ludzi przejrzy na oczy?
    Do tego wszystko zmierza.