„Show and tell”, czyli czego możemy nauczyć się od Amerykanów

Drukuj

Lubię czytać o innych systemach edukacji, dowiadywać się jak uczą się w Finlandii czy Chinach, a ostatnio szukam różnych informacji o szkołach w Stanach Zjednoczonych. Oczywiście, jak wszyscy, którzy nie byli w USA, gros wiedzy o amerykańskich szkołach czerpię z filmów o nastolatkach. Zachwycam się wtedy pracowniami chemicznymi, doświadczeniami na biologii, kołami zainteresowań i drużynami sportowymi. Jednak ostatnio szukając informacji w Internecie pozazdrościłam im jeszcze jednego, lekcji, która nie wymaga ani wielkich nakładów finansowych, ani wielkich szkół z rozbudowaną infrastrukturą, tylko determinacji rządzących edukacją.

Tym pomysłem, który, z nieznanych mi powodów, nie jest realizowany w polskim przedszkolu, ani szkole podstawowej  są „show and tell”, czyli powszechne dla pierwszego etapu edukacji zajęcia polegające na tym, że dziecko przynosi jakiś przedmiot i opowiada o nim. Opowiada przed całą grupą, i z jednej strony uczy się mówić zaciekawiając słuchaczy, a z drugiej pozbywa się tremy i zdobywa umiejętność przemawiania przed szerszym gremium. Są to umiejętności wspominane często (obok pracy w grupie), jako brakujące polskim pracownikom. Pracodawcy mówią, że absolwenci szkół wyższych nie potrafią komunikować się i mają kłopoty z prezentacją wyników przed szerszą publicznością. Potwierdzić to mogą wykładowcy na uczelniach, bo łatwo zauważyć już u studentów, że słabo referują, nie potrafią zainteresować kolegów, a jak zabierze im się kartkę to wpadają w panikę. Ale skąd mają mieć te umiejętności, jeśli nikt nigdy o to nie zadbał? Jeżeli dodamy do tego fakt, że wszystkie poważne egzaminy mają obecnie postać pisemną (poza polskim i językiem obcym na maturze, a to już znacznie za późno), to trudno się dziwić, że w szkole rzadko wymagają długich wypowiedzi, koncentrując się na pracach pisemnych, a w szkole podstawowej odpowiedzi ustne, często ograniczają się do wyklepania wierszyka pani na ucho. Na razie sytuację w polskie szkole dobrze opisuje w Krytyce Politycznej prezydent Słupska Robert Biedroń „Mam spotkanie z całą szkołą, oni szczycą się tym, że uczą w ośmiu językach. Jednak, gdy próbuję namówić kogokolwiek, żeby cokolwiek w jednym z tych ośmiu języków powiedział, to uczniowie, może nawet znając jakiś język, nie mają odwagi, by cokolwiek powiedzieć. To nie jest sukces edukacyjny. Przychodzi do mnie potem dyrektor i mówi, że oni znają, ale się wstydzą.” Inna sprawa, po co komu znajomość języka, w którym wstydzi się mówić?

Dlatego wprowadźmy do polskich przedszkoli i szkół, na wzór wyśmiewanego często systemu amerykańskiego, zadania pokaż i powiedz (show and tell), niech nasze dzieci potrafią jak ich koledzy zza oceanu mówić przed grupą, prezentować się i pokonywać tremę. Niech uczą się tego wtedy, gdy strach przed kompromitacją jest najmniejszy i każdy chce być przez chwilę w centrum uwagi.

Bo czasem warto ściągać pomysły od innych, nawet tych, z których często się śmiejemy, że nie wiedzą gdzie leży Polska.

Czytaj również
  • steve pol

    Amerykanski system edukacji jest kiepski. Sa oczywiscie dobe pomysly, ktore mogly by byc przeniesione do polskich szkol. Ogolnie jednak, (uczeszczalem w USA do roznych szkol przez kilkanascie lat) tutejsze szkoly ucza jedynie rozwiazywania testow…i to na kazym szczeblu edukacji… Zaczynalem tu od nauki jezyka, a skonczylem dyplomem koledzu. Moim zdanim, najbardziej niedouczonym przdmiotem jest tu matematyka.