Referendum z grzechem pierwotnym

Drukuj

Referendum to święto demokracji, najwyższy jej przejaw, czyli przykład demokracji bezpośredniej. Referendum powinno dotyczyć kwestii zasadniczych, w których rządzący chcą dostać mandat społeczny do zmian. Referendum może też być decyzją narodu w najważniejszych kwestiach państwowych jak np. wejście do UE czy zmiana konstytucji.

Referendum 6 września nie jest żadnym z tych dwóch rodzajów, jest aktem bez znaczenia, który tylko psuje demokracje. Jest półsierotą, bo nie jest już potrzebne ani pomysłodawcy, ani największym podmiotom sceny politycznej Polski. Zostało ogłoszone z najniższej pobudki, było populistycznym gestem, który miał odwrócić losy wyborów prezydenckich. Wyniku wyborów nie zmieniło, a Polaków zostawiło z kosztowną (ponad 100 mln) procedurą, która może przynieść korzyść tylko jednemu ugrupowaniu, które na haśle JOWów, bez wchodzenia w szczegóły, budowało swoją pozycję.

Jak każdy produkt powstały z potrzeby chwili, nocą, jest prowizorką. Źle napisanym, nieprecyzyjnym bublem, który ani nie przekona społeczeństwa do udziału w referendach, ani nie da uczciwej możliwości wypowiedzenia się w kluczowych kwestiach.

O co nas chcą zapytać? Czy istnieją dobre odpowiedzi na pytania referendalne?

  1. Czy jest Pani/Pan za wprowadzeniem jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej?

Jestem za, a nawet przeciw. Tak, model niemiecki – mieszany, mi odpowiada. Tak, model australijski z głosem przechodnim jest do rozważenia. Nie, model brytyjski uważam za szkodliwy (a o ten chodziło Kukizowi). W przypadku modelu brytyjskiego zgadza się ze mną również większość Brytyjczyków, spośród których 60% chce reformy systemu wyborczego i odejścia od JOWów.

  1. Czy jest Pani/Pan za utrzymaniem dotychczasowego sposobu finansowania partii politycznych z budżetu państwa?

Jestem zdecydowanie przeciw finansowaniu partii z budżetu w obecnym stanie prawnym. Zabetonowanie sceny politycznej, przewaga finansowa partii, które są w Sejmie nad pozostałymi, niejasne zasady wydawania środków pochodzących z pieniędzy publicznych, to tylko niektóre grzechy systemu. Poseł Wipler zacytował kiedyś wypowiedź swojego kolegi, z której wynikało, że za niezgodność z programem partii trudno być wyrzuconym, „ale jeśli zaczniesz publicznie pytać, na co wydajemy pieniądze z subwencji budżetowej, tego dnia Cię w tej partii nie będzie”.

Równocześnie pytanie zostało tak postawione, że odpowiedź „tak” może oznaczać nawet podwojenie środków na partie z budżetu. Pytanie dotyczy tylko tego, czy chcemy zmian bez sprecyzowania jakich. Nie podano też innej koncepcji finansowania partii np. mikrowpłat przez Internet, z których korzysta Nowoczesna. Czy to nie paranoja?

  1. Czy jest Pani/Pan za wprowadzeniem zasady ogólnej rozstrzygania wątpliwości co do wykładni przepisów prawa podatkowego na korzyść podatnika?

Tak, chcę też być młoda, piękna i bogata. Ostatnie pytanie jest z tej serii. Wiadomo, że wszyscy odpowiedzą „tak”. Dodatkowo ta zasada została już uregulowana w parlamencie.

 

To wszystko oznacza, że wydajemy 100 mln zł z budżetu na populistyczną zagrywkę byłego już prezydenta, bez ważnych pytań, bez szansy na przekroczenie progu 50% udziału obywateli i bez zachęty na przyszłość dla społeczeństwa do udziału w demokracji bezpośredniej.

Niestety, to nie są jedyne skutki tej decyzji. Mamy też efekt dodatkowy. Każde psucie państwa staje się usprawiedliwieniem podobnych działań przeciwników politycznych.

Bronisław Komorowski zrobił pierwszy wyłom, wyłom w traktowaniu referendum jak instytucji wyjątkowej i święta demokracji.  Ten wyłom swoja decyzją o referendum w dniu wyborów poszerza Andrzej Duda. Obaj przyjęli zasadę, że referendum może służyć kampanii wyborczej.  Nie Polsce, a ugrupowaniu politycznemu. Andrzej Duda za 100 mln zafunduje nam referendum będące hasłami z kampanii PIS. Referendum z propozycją, których realizacja będzie kosztowała miliardy, nas i nasze dzieci. Z propozycjami, które są czystym populizmem.

I chociaż ta decyzja już jednoznacznie określiła Dudę jako Prezydenta PIS, a nie wszystkich Polaków, to trudno mieć pretensję tylko do PIS i Andrzeja Dudy, jeśli psucie zaczął Bronisław Komorowski. I tylko w Senacie nadzieja, że chociaż tym razem powstrzyma tę hucpę. A PO, które ma teraz problem, co z tym zrobić, odpowiem: Kto referendum wojuje, ten od referendum ginie…

 

Katarzyna Lubnauer jest związana z ugrupowaniem Nowoczesna Ryszarda Petru. Jest kandydatem Nowoczesnej do Sejmu w Łodzi.

 

 

Czytaj również