Najwyższy czas wyprowadzić religię ze szkół!

Drukuj

Zacznijmy od prostego stwierdzenia: nie ma żadnych powodów, żeby religia była w szkołach. Zatem z góry uzasadnianie, dlaczego nie powinna, jest trochę bez sensu. Żyjemy w państwie wolności światopoglądowej, w którym mogą funkcjonować kościoły wszystkich wyznań, w państwie, w którym do najbliższego kościoła jest często bliżej niż do najbliższej szkoły. Nie ma, więc żadnych przeszkód, żeby każdy, kto chce, żeby jego dziecko chodziło na religie, zaprowadzał je do najbliższego kościoła.

A dlaczego religia w szkole jest czymś nienormalnym?

Po pierwsze, dlatego, że żyjąc w wolnym światopoglądowo kraju mam prawo, nie tylko wierzyć, w co chce, ale mam też prawo, nie wierzyć w nic i mam prawo, tą swoją wiarą i niewiarą, z nikim się nie dzielić. I chociaż zmieniają się przepisy w szkołach i już nie jest tak, że dziecko rodzice wypisują z religii, a przez domniemanie na religię chodzi, to i tak w jego środowisku, klasie, nie da się ukryć, czy jest katolikiem, jehową, czy ateistą. Czyli wyznanie przestaje być jego prywatną sprawą, z której nie musi się spowiadać publicznie. Jeżeli dodamy obecność oceny z religii na świadectwie (np. na koniec gimnazjum, czy liceum), to wiedzą tą będzie się dzielić na kolejnych etapach edukacji oraz w przyszłym miejscu pracy. Czyli pozbawiamy go prawa do prywatności.

Po drugie, polskie szkoły są niedoinwestowane, brakuje godzin na zajęcia dodatkowe, na lekcje języków, na mniej liczne klasy, a równocześnie państwo lekką ręką funduje dzieciom 2h religii przez 12 lat edukacji. W dodatku finansuje nauczycieli, nad którymi nie ma nadzoru, którzy nie podlegają władzy państwowej.

Po trzecie, jeżeli już uważamy, że stać nas na lekcje religii, a ci, co z nich nie korzystają, dostają w zamian etykę, to może warto wziąć pod uwagę, że Polskie dzieci, dodając lekcje w szkole i czas na odrabianie lekcji, pracują często dłużej niż dorośli? Może należałoby dać im te dwie godziny wolnego na własne pasje, czy ruch, którego tak współczesnym dzieciom brakuje.

Po czwarte, za sprawą Ministra Giertycha ocena z religii, (czyli wiary, a nie z wiedzy o religiach) trafiła do średniej i może decydować o tym, czy dziecko dostanie, czy nie świadectwo z czerwonym paskiem. A to są punkty do gimnazjum, czy liceum. Czyli ktoś może dostać się do liceum, czy gimnazjum, nie z tego powodu, że jest lepszym uczniem, ale dlatego, że jest katolikiem (oceny z religii są zwykle wyższe niż średnia z innych przedmiotów). Czy to nie brzmi, jak nierówne traktowanie ludzi ze względu na ich światopogląd?

I po ostatnie. Religia w szkole, to koniec świeckiej szkoły, w której nie ma miejsca na modlitwy przed lekcją i szykany w stosunku do dziecka, którego ojciec zgłasza to do kuratorium  „10-letni uczeń musiał odejść ze szkoły. A poszło o modlitwę przed matematyką”, kończące się tym, że dziecko musi zmienić szkołę. To święcenie plecaków w czasie lekcji, to strata czasu spędzanego na korytarzu przez dzieci niechodzące na religie, to wolne dni na rekolekcji, to napisy w stołówce dzielące dzieci na grzeczne, czyli modlące się przed obiadem i te inne. To, przede wszystkim, brak poczucia, że szkoła jest taka sama dla wszystkich.

Dlatego, NIE, dla religii w szkole, bo wiara jest naszą prywatną sprawa, nie elementem edukacji i wychowania powszechnego. I najwyższy czas, żebyśmy o tym rozmawiali, a nie przyjmowali obecny stan rzeczy jako oczywisty. I jeśli po sytuacji w  Golasowicach, ktoś tego nie rozumie, to albo jest głupi, albo zrozumieć tego nie chce.

Czytaj również
  • Pawel Wilk

    Pani Katarzyno, Pani chyba żartuje sobie z inteligencji czytelników?

    Po kolei:
    „Zacznijmy od prostego stwierdzenia: nie ma żadnych powodów, żeby religia była w szkołach”
    To zdanie jest nie tylko absurdalne, ale wręcz kłamliwe. Są powody – większość wierzących rodziców tego sobie życzy.

    Religia jest elementem kultury tego kraju i, poprzez reprezentacje w sejmie, suweren, czyli naród, poprzez demokratyczne mechanizmy, dostrzegł i uprawomocnił taką potrzebę.
    Pani jej nie widzi? Cóż… Ma pani takie prawo – nie rozumieć. Ale zaczynanie artykułu od tak bzdurnego … założenia… stawia wartość całego tekstu już na przegranej pozycji.

    Dalej
    „dlaczego religia w szkole jest czymś nienormalnym?”
    I dalsza odpowiedź na to pytanie to przejaw ksenofobicznej ślepoty. Nikt bowiem ani Pani ani nikomu nie KAŻE wierzyć. Religia to zajęcia dla WIERZĄCYCH. Z uwagi na ich większościowy procent mają prawo do wprowadzenia takiej nauki.
    Jak większość demokratycznie przegłosuje przez posłów wprowadzenie nauki posługiwania się bronią, albo nauki polowania na renifery, to po prostu tak będzie.
    Osąd że coś, co wyznaje „WIĘKSZOŚĆ” jest nienormalne jest nie tylko z gruntu fałszywy, ale wręcz zakrzywia rzeczywistość. Nie wiem, czy pani zdaje sobie sprawę z FAKTU, że to właśnie WIĘKSZOŚĆ określa NORMĘ?
    Prawdopodobnie, gdyby większość była niewierzących nie byłoby religii. Lecz, co dość komiczne, wg ostatnich badań (bodaj publikowanych w Newsweeku) TYLKO 3% absolutnie nie wierzy w Boga…
    No, dobrze już, dobrze… Aż tu słyszę Pani oburzenie. Niech będzie 15%. 20%. Tak z dobrego serca.
    Jednak to WCIĄŻ mniejszość.
    :)

    Praktycznie każdy fragment Pani wypowiedzi zawiera jakiś fałsz, brak zrozumienia… bzdurę nawet. Podam tylko jeden jeszcze:
    „Religia w szkole, to koniec świeckiej szkoły,”
    Kompletna bzdura. Świecka szkoła z religią, to świecka szkoła z religią. Nic się nie zmienia. Nikt nie każe z biologii uczyć o Adamie i Ewie, albo nikt nie każe z geografii wyjaśniać, że to Bóg rozstawił kontynenty.
    Jest w szkole ewolucja, Mendelejew, prawo dziedziczenia cech… Fizyka, matematyka, chemia… Wszystko co ma dać ludziom ŚWIECKA szkoła jest.
    I jest religia.
    Nie lubi Pani wiary, to Pani prywatny problem. Sa lekcje etyki.
    Ale wydaje mi się nieuprawnione obrażanie większości demokratycznej takimi bzdurami, jakie tu Pani wypisała. I to kobieta, bądź co bądź inteligentna.
    I pewnie jeszcze wykształcona w świeckiej szkole.

    • PP

      Jezeli to by miało wygladac tak jak Pan mówi to moze warto by było dac ludziom wybor i zamiast religi zaproponowac prywatną nauke jezyka albo zajecia karate…zamiast łożyc na religie moze rodzice woleliby lepiej spozytkowac to płaconą z ich pieniedzy godzine. Wiele osób nie stac na dodatkowe zajęcia dla swoich dzieci a tu płaca za „bajki i gusła”, moze woleliby dzieci sami z religi edukować , przeciez ta wiara jest u nas od pokoleń to chyba mamy o niej „jakieś pojęcie” :) A odnośnie zmian w programie to byly juz takie pomysły …niektórym katofanatykom dac palec to będą chcieli ręke :P Może autorka artykułu nie trafia w gusta każdego ale Pana to chyba poniosło. Nie mozna krzywdzić mniejszości bo wiekszość ma taki kaprys i jej tak wygodniej !!! Nie zawsze Ci co krzyczą głośniej mają rację :)

      • anna
        • Hubert

          A proszę bardzo niech się uczą ktoś im broni? ALE NIECH TO CZYNIĄ POZA SZKOŁĄ! Po to przez dziesiątki lat powstawały sale, ba(!) całe domy katechetyczne w pobliży kościołów, by w nich uczyć się religii! I co to się nagle stało? Zawaliły się? NIE! Proboszczowie odetchnęli z ulgą, że pobudowane ze składek wspólnoty kościoła gmachy (w niektórych miastach naprawdę wielkie), nareszcie będą mogli spokojnie wynająć prywatnym firmom, także szkołom, bo żadne dzieci już nie będą się im tam na jkaiejś religii pętać!

      • Pawel Wilk

        „moze warto by było dac ludziom wybor i zamiast religi zaproponowac prywatną nauke jezyka albo zajecia karate”
        A może uszanować jednak wybór ludzi, którzy wolą religię?
        Co z Waszą tolerancją ludzie? Wysłaliście ją na szkolenie do Libii?

        „a tu płaca za „bajki i gusła””
        I jeszcze ta Wasza przyjemność w obrażaniu innych. Naprawdę sprawia Wam to jakąś satysfakcję, żeby szkalować wartości ludzi myślących inaczej niż Wy?
        Dziwne.
        Dla mnie takie zachowanie jest patologiczne, a przynajmniej aspołeczne.
        Uargumentuję, żeby nie było, że gołosłownie kogoś „obrażam – bo nas, wierzących, jak widać, można obrażać, ale jesli ktokolwiek źle wyrazi się o krytykach religii i wiary to zaraz słyszę – „o, proszę! taka ta ichnia chrześcijańska dusza! pełna nienawiści i plugastwa” Ale sami w najlepsze obrażacie. Bez wstydu.
        Argument dlaczego stosujecie język nienawiści:
        „bajki i gusła” – oczywiście dla nas to są ważne rzeczy. Dla wierzących Bóg istnieje, moralność przekazywana przez Chrześcijaństwo jest fundamentem humanitaryzmu, tak samo jak filozofia pokoju, co zresztą zrozumieli nawet wyzwoleni hippisi w latach 60tych. Jezus był dla nich głosicielem pokoju. Chociaż wielu nie wierzyło to jednak nikt nie opluwał.
        A dziś? Lekka ręką, a co gorsza, bezpodstawnie, opluwacie takimi sformułowaniami.
        Taka kultura ateistycznego humanitaryzmu? No no…

      • Pawel Wilk

        Jeszcze zapomnialem o jednym :)

        „Pana to chyba poniosło. Nie mozna krzywdzić mniejszości bo wiekszość ma taki kaprys i jej tak wygodniej !!!”
        ????
        KRZYWDZIĆ mniejszości?
        A to niby jakim sposobem?
        Bo swoje własne dzieci posylamy na lekcje religii i nikogo nie zmuszamy do uczestnictwa? Nikogo nie przymuszamy do wiary i nikomu nie każemy się żegnać?
        Może Wy gdzieś w piwnicy redefiniowaliście definicję pojęcia krzywdy?
        A Wy możecie krzywdzić urażając nasze najwyższe wartości głośno je wyzywając od bajek i guseł?
        Ja i wielu dorosłych ma to gdzieś, ale jak czują się nasze dzieci wyśmiewane przez aroganckich niewierzących?
        To możecie robić?
        Zabawna ta wasza moralność.

        „niektórym katofanatykom dac palec to będą chcieli ręke”
        A to jest obrzydliwe. Nic WASZEGO nie bierzemy. NIC nam swojego nie dajecie.
        Nie jesteście jaśniepaństwem, a my nie jesteśmy pokornymi wieśniakami, którzy miast okruchów z pańskiego stołu „niech się modlą w domu, czy kościele ale od NASZYCH szkół wara!” , chcą RÓWNYCH PRAW.
        No proszę.
        I to jeszcze jaka elegancka nazwa „katofanatycy”. Obraźliwa, protekcjonalna, wskazująca kto jest ciemnogrodem.
        Ale w swojej ignorancji i arogancji zapominacie, że to MY jesteśmy demokratyczna większością i, szanując prawa mniejszości (czyli NIE KARZĄC im wierzyć i chodzić na lekcje religii) TO MY ustalilismy demokratyczne prawo.
        Nie podoba się demokracja?
        A. To już wasz problem. Ateistofanatyków.
        ;)

        „Nie zawsze Ci co krzyczą głośniej mają rację”
        I tu racja. Tyle, że, zwracam uwagę, iż to Wy piszecie gromkie artykuły religia precz ze szkół. To Wy nawołujecie o wyrzuceniu jej, o tym jak was mierzi.
        My cicho siedzimy i pokornie.
        I faktycznie, nie zawsze ten, co wrzeszczy ma rację.
        :)

      • Maciej

        Dlaczego nazywasz mnie katofanatykiem?,ty mnie nawet nie znasz,jak by nie ta wiara to bys sie teraz nazywal Mohamed,cale pokolenia ¨Polakow ginely za ta wiare,a w czasach kiedy wiara I rodzina byly silne to I Polska byla jednym z najsilniejszych panstw w Europie

        • MARTA

          HA,HA

    • Jan

      Religia nie jest nauką. Wręcz przeciwnie.

      • Pawel Wilk

        Wręcz przeciwnie? Nie. Jest czymś innym niż nauka w pojmowaniu opisywania stanów i zjawisk otaczającej nas rzeczywistości.
        Jednak tylko ignorant i arogant wypełniony językiem nienawiści a do tego ksenofob ustawia ją po przeciwnej stronie. To znaczy tylko taki człowiek potrafi w ogóle dostrzec przeciwna stronę :)

    • anna

      Panie Pawle zgadzam się z Pana komentarzem w 100% nie umiałabym lepiej tego ujac . Dziękuję za ten wpis i pozdawiam

      • Pawel Wilk

        Dziękuję za dobre słowo. Pozdrawiam :)

        • PP

          Jak juz sobie posłodziliscie i podziekowaliscie za wsparcie to moze otworzycie oczy i zobaczycie ze naprawde ktos tu was robi w konia :) płacicie podatek na kosciół, panstwo dofinansowuje ta firme dodatkowo, daje ulge na podatki i jeszcze co niedziele wrzucacie im dodatkowa kase w koszyczki :)…a oni za nauczanie waszych dzieci biora jeszcze dodatkowo pensje od panstwa (czyli tez wasza kasa :P ) i robia to w szkolach …bo salki, jak pan wyzej napisal, bardziej oplaca im sie wynajac …nie wiem czy smiac sie z was czy podziwiac ta preznie dzialajaca firme ktorej pracownicy na dodatek czesto gesto omijaja prawo :P to tak w skrócie …i dziekuje za dobre słowo hahaha …pozdrawiam :)

  • racjonalistka

    Moglibyśmy mówić, że rodzice sobie tego życzą, gdyby religia była po/przed lekcjami i gdyby była kontroferta, np w salach katechetycznych przy kościołach. Wtedy byłby wybór, inaczej to wynika z konformizmu i z braku alternatywy. Dodatkowo, ciekawe ilu rodziców wybrałoby jednak naukę drugiego języka lub informatyki, za te same pieniądze?

  • Robert

    Paweł Wilk, piszesz pan: „Religia jest elementem kultury tego kraju i, poprzez reprezentacje w sejmie, suweren, czyli naród, poprzez demokratyczne mechanizmy, dostrzegł i uprawomocnił taką potrzebę|” – i tu kłania się niezrozumienie przez pana zasad wprowadzenia konkordatu. O jego nielegalnym wprowadzeniu, to nawet gimnazjaliści wiedzą. Świetnie też niektórzy profesorowie wskazują w swoich pracach na bezsens obowiązywania takiej umowy jednostronnej. Od tego zaczęła się klerykalizacja kraju. Czerwonych pozbyliśmy się, czarni się rozbestwili. Dużo by pisać. Pisze pan: „Jak większość demokratycznie przegłosuje przez posłów wprowadzenie nauki posługiwania się bronią, albo nauki polowania na renifery, to po prostu tak będzie.” – no właśnie, ze tak nie będzie. Demagogia. Pisze pan: „Kompletna bzdura. Świecka szkoła z religią, to świecka szkoła z religią. Nic się nie zmienia. Nikt nie każe z biologii uczyć o Adamie i Ewie, albo nikt nie każe z geografii wyjaśniać, że to Bóg rozstawił kontynenty.

    Jest w szkole ewolucja, Mendelejew, prawo dziedziczenia cech… Fizyka, matematyka, chemia… Wszystko co ma dać ludziom ŚWIECKA szkoła jest.” – nie zna pan widzę nagminnych przypadków nawiedzonych katolicko nauczycieli przedmiotów typu biologia, historia – przemcających do podstawy programowej treści o „bozi w chmurach”. Widzę nie interesował sie pan tym tematem nigdy. Piszesz pan: „Nie lubi Pani wiary, to Pani prywatny problem. Sa lekcje etyki.” – pan chyba kipisz. Lekcje etyki, a dokładniej utrudnionego lub niemożliwego do niej dostępu, to problem od wielu lat. Zresztą nauka etyki jak się przekonuje wiele dzieci, które zaczęły uczęszczać na etykę i religię jednocześnie, jest o wiele ciekawsza i niesie więcej wartości niż katecheza, przez wielu odbębniana, bo rodzice każą. Piszesz pan cały czas i opierasz swoje tezy na większości demokratycznej. Retoryka tak skonstruowana, to retoryka kleru. Przecież mamy ponad 90 procent katolików. Hahaha szkoda, że wielu ma kościółek głęboko w poważaniu, że liczenia na mszach corocznie wskazują na spadek liczby, że kler powołuje się na te procenty na siłę ochrzczonych i wrzuconych w jedynie słuszną wiarę, by kasę od samorządów i z budżetów państwa i unii wyciągać itp. Do reszty tej katolickie demagogii nawet nie chce mi się odnosić. Boję się…bo jest was więcej. ;-) I dodam na koniec wzorem autorki „nie ma żadnych powodów, żeby religia była w szkołach”.

  • Robert

    Dodam jeszcze, że jest pan i wielu panu podobnych, jak to twierdzi Krzysztof Pieczyński aktor i poeta, ZAHIPNOTYZOWANY – nie wiem pan o czym mowa? Podaję link. http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/krzysztof-pieczynski-kosciol-zahipnotyzowal-dwa-miliardy-ludzi/t15s2

  • ddt

    Panie Wilk. Pieprzysz Pan bez sensu. Pana pierwsze założenie na którym się Pan opiera jest z gruntu fałszywe – niech zacytuję: „Są powody – większość wierzących rodziców tego sobie życzy.”

    Czy może Pan łaskawie przedstawić dowody swojego stwierdzenia? Bo ja uważam że jest wyssane z palca i jest typowym przykładem myślenia życzeniowego, jakże powszechnego w naszym katolickim kraju.

    Skąd takie przypuszczenie? Przeprowadźmy eksperyment – przedstawmy rodzicom listę przedmiotów, na przykład języków, fizyki, matematyki, które zastąpią religię i możliwość wyboru obecnego stanu rzeczy. Jest Pan absolutnie pewien że rodzice wybiorą religię? Ja sądzę że jednak wybiorą matematykę albo angielski – bo to da chleb ich dzieciom w przyszłości.

    Odnosząc się do innego fragmentu Pańskiej wypowiedzi: „A Wy możecie krzywdzić urażając nasze najwyższe wartości głośno je wyzywając od bajek i guseł?”

    Proszę wskazać KONKRETNĄ KRZYWDĘ taką jak na przykład spalenie na stosie albo tortury. To że ktoś wyśmiewa bajki i gusła nie jest żadną krzywdą tylko przejawem zdrowego rozsądku. I nie ma znaczenia że te bajki i gusła są czyimiś najwyższymi wartościami. Jeśli jakieś przekonanie jest idiotyczne to należy je wyśmiewać dla dobra ludzkości, aby się nie rozpowszechniało, aby osoby je wyznające najnormalniej w świecie czuły się głupio przyznając się do nich. A to tylko w imię rozwoju ludzkości, do którego te gusła nijak się nie nie przyczyniły.

    I jeszcze jedno, Pańskie słowa: „My cicho siedzimy i pokornie.” Niestety mija się Pan z prawdą żeby nie powiedzieć że łżesz Pan jak pies. A co z purpuratami obrażającymi ateistów tylko dlatego że są ateistami? A co z księdzem Oko, Natankiem i całą resztą oszołomów łżących jak najęci? Chyba mamy inne pojęcie ciszy i spokoju.

    PS. Tak, Pańska religia nie trzyma się kupy. Jest to zbiór baśni spisanych przez pastuchów w epoce brązu. Wiara w te bajki jest doprawdy żenująca. I to jest powód dla którego nie należy zatruwać dziecięcych umysłów tymi bzdurami i lepiej wykorzystać ich czas i potencjał na PRAWDZIWĄ NAUKĘ.

    • Pawel Wilk

      Panie DDT, pieprzysz pan bez sensu.

      „Czy może Pan łaskawie przedstawić dowody swojego stwierdzenia?”
      Obecność dzieci na lekcjach religii to dowód. Nie rozumiesz pan, panie DDT, że nikt nam nie każe dawać dzieci na religię?
      W swoim zaślepieniu potrafisz pan tylko obrażać ludzi o innym światopoglądzie ale już z myśleniem to u pana krucho.

      „przedstawmy rodzicom listę przedmiotów, …Ja sądzę
      że jednak wybiorą matematykę albo angielski”
      To zrób pan taki eksperyment. To pan widzisz w tym jakiś problem. Dlaczego niby ja mam panu coś udowadniać?
      Proszę przedstawić rodzicom tą listę. I proszę od razu odnotować, że ja pozostawię dziecko na religii.

      „Proszę wskazać KONKRETNĄ KRZYWDĘ taką jak na przykład spalenie na stosie
      albo tortury.”
      To jaką konkretną krzywdę niby robią te lekcje religii? Spalenie na stosie czy tortury?

      „wyśmiewa bajki i gusła nie jest żadną krzywdą
      tylko przejawem zdrowego rozsądku””
      W jednym z czeskich seriali jeden chirurg powiedział do pewnej głupiej pielęgniarki „gdyby głupota miała skrzydła pani latałaby jak gołębica”
      No więc w takim przypadku pan, panie DDT, byłbyś międzygalaktycznym gwiazdolotem.
      Wyśmiewanie innego niż swój światopoglądu ponieważ się w niego nie wierzy pan uważasz za przejaw zdrowego rozsądku?
      Pańskie myślenie jest wzorcem fanatyzmu. Dobitnie to widać w stwierdzeniu
      „Jeśli jakieś przekonanie jest idiotyczne to należy je wyśmiewać dla dobra ludzkości”
      Jak rozumiem to pan ocenia które jest a które nie jest idiotyczne?
      Czy może jakaś komisja sejmowa?
      Rozumiem, że pan ma jakieś upoważnienie do wyśmiewania czyichś przekonań? Może jakiś certyfikat Komisji Do Spraw Wyśmiewania Innych Światopoglądów?
      Głupiś, panie DDT. Nie tylko głupiś, ale też jesteś chamski – bo tylko głupi cham może uważać, że wyśmiewanie innego niż swój światopoglądu jest obowiązkiem w imię dobra ludzkości.

      „Niestety mija się Pan z prawdą żeby nie powiedzieć że łżesz Pan jak pies”
      Mówimy o rodzicach i religii w szkole, nie potrafisz pan czytać ze zrozumieniem? „My” oznacza rodziców wierzących. Czy każemy komuś chodzić na religię? Nie. Czy na przerwach nasze dzieci nawracają ateistyczne dzieci? Nie. Czy wyśmiewają ateistyczny światopogląd? Nie.
      Czy żądamy ukarania takich prześmiewczych gburów jak pan? Nie.
      A pan wręcz twierdzisz, że takie zachowania to dla dobra ludzkości…
      „Chyba mamy inne pojęcie ciszy i spokoju.”
      To pewne. Ja mam słownikowe, pan masz wyssane z ksenofobicznego łba. Taka różnica.

      „I to jest powód dla którego nie należy zatruwać dziecięcych umysłów tymi
      bzdurami i lepiej wykorzystać ich czas i potencjał na PRAWDZIWĄ NAUKĘ.”
      Nie rozumiesz buraku, że demokracja polega na tym, że mamy prawo wierzyć? Ja nie każę twoim dzieciom wierzyć, więc ty się odstosunkuj od moich. O prawdziwej nauce to z tobą raczej nie porozmawiam. Po pańskich tekstach, panie DDT, sądzę, żeś pan jest typowym lemingiem bez krzty samodzielnego myślenia.
      Nie jestem zaskoczony.

  • Krzysztof Gołczyk

    Religia powinna zostać w szkole. Zniknąć powinno dofinansowywanie kościoła przez Państwo oraz należy opodatkować księży.

  • magda

    Rodzice wysyłają dzieci na religie bo nie maja co z nimi zrobić albo z lęku o relacje z rówieśnikami swojej pociechy.

    Mam troje znajomych z dziećmi, które w tym roku poszły do pierwszej klasy.
    Trzy rożne małżeństwa, niewierzące. Dwoje z tych dzieci nie ochrzczonych, trzecie ochrzczone żeby nie narażać się rodzinie.

    Cała trójka chodzi na religię. Na pytanie „ale jak to?” „dlaczego?” zawsze słyszę te same odpowiedzi. „Bo nie ma co z nimi w tym czasie zrobić” albo „bo jako jedyne na tę lekcje by nie chodziło a nie chce zęby było wytykane w szkole palcami”.

    Więc chodzą.. podnosząc tym samym średnią dzieci uczęszczających na religię i dając katolikom argument „bo większość chce!” Dajcie ludziom wybór: religia -> angielski zobaczycie ilu ludzi faktycznie jest za religią w szkole. Ale to dawno wiadomo jak jest…. stąd te opory przed powrotem religii do sal kościelnych. Bo okazałoby się, że na religię chodziłaby nie większość ale marny procent polskich dzieci.

  • magda

    Łódź, ul. Retkińska

    Wywalony w kosmos kościół (plebania wielkości bloku).
    Jedna ogromna sala na górze, druga ciut mniejsza na dole + kilkadziesiąt pewnie salek katechetycznych.
    Cały dół (gdzie kiedyś odbywały się lekcje religii) wynajęty na apteki i gabinety lekarskie a tymczasem tu nadal trwa wojna czy religia powinna być w szkołach.

    No po co ma wracać.. skoro Państwo łozy na etaty katechetów- nauczycieli, kościół ma niemały, dodatkowy dochód z wynajmu zbędnych sal katechetycznych, a „przymusowa religia” w szkole zawyża statystki wierzących/uczęszczających na religię dzieci dając tym samym możliwość manipulacji opiniami i argument „no przecież jesteśmy większością”

  • Pingback: W obronie lekcji religii w szkole | Tomasz Kamiński - Blogi Liberté!()

  • http://polskiateista.pl/ Mariusz

    Odkładając na bok światopogląd warto policzyć, ile od początku zawarcia konkordatu, poszło pieniędzy na religie i dotacje Katolickich uczelni. Myślę, że nikt nie jest w stanie tego dokładnie policzyć. Rozliczenia sprzed 90 r. są dziurawe jak sito. Ten mechanizm mamy do dziś np: Chcą wyłączą dotowanie remontów z Funduszu i ciężar przerzucić na Ministerstwo Kultury wniosek, kasa się dodatkowa znajdzie. Każda inwestycja państwowa musi przynosić zysk w postaci dóbr społecznych. Jakie mamy korzyści po dwudziestu paru latach z wprowadzenia religii do szkół ? Jak podniósł się wskaźnik świadomości obywatela? Można też uwzględnić straty, których nikt nie policzy, akty pedofilii.

  • Pingback: WYPROWADŹMY RELIGIĘ ZE SZKÓŁ! - PolskiAteista.pl()

  • Pingback: Manifest LiberałaKatarzyna Lubnauer – Blogi Liberte! | Katarzyna Lubnauer - Blogi Liberte!()