Kara za referendum

Drukuj

Frekwencja w referendum nie osiągnęła nawet 10%. Nie tylko wyrzucono prawie 100 mln złotych w błoto, ale ośmieszono też ideę referendum.

Frekwencja mnie nie zaskoczyła, stawiałam na bardzo niską. Było to głosowanie, które nie dotyczyło ważnych z punktu widzenia obywatela spraw i odbyło się  bez kampanii informacyjnej i zachęty ze strony wszystkich sił politycznych do wzięcia w nim udziału . Było to referendum z nieprecyzyjnymi pytaniami, tworzonymi w chwilę i dla potrzeby chwili.

Jego wynik też nikogo nie dziwi. Polacy, ci nieliczni, co poszli, zagłosowali tak jak wszyscy się spodziewali. Za JOW, za zmianą sposobu finansowania partii oraz za tym, żeby nie traktować podatników jak potencjalnych przestępców.

Teraz rodzi się pytanie?

Czy za takie psucie państwa i wyrzucanie publicznych pieniędzy nikt nie powinien odpowiadać?

Główny autor pomysłu już poniósł karę. Referendum, wymyślone w nocy, aby odwrócić los wyborów prezydenckich nie pomogło mu. Bronisław Komorowski przegrał wybory, a nas zostawił tylko ze spadkiem w postaci tego bezsensownego głosowania.

Pamiętajmy jednak, że Prezydent Komorowski nie był jedynym decydentem. Decyzję o zwołaniu referendum poparła też większość Senatu. Senat głosami PO zdecydował, że wydamy 100 mln złotych na nieistotne referendum psujące demokrację.

Zauważmy, że podobny ruch chciał zrobić Prezydent Andrzej Duda i PIS proponując nam kolejne kontrowersyjne pytania motywowane potrzebami kampanijnymi PIS.  Tym razem Senat zagłosował przeciwko i ustrzegł nas przed kolejnym bublem. Tylko czy nie zdecydował fakt, ze to nie PIS ma większość w Senacie?

Dlaczego Senat głosami PO zafundował nam wczorajszą farsę?

Bo wśród Senatorów PO nie zaważyło przekonanie o wadze problemów zadanych w pytaniach referendalnych, tylko interes partyjny. Czysta partykularna decyzja polityczna, narzucona zapewne przez władze PO. Przypomnijmy, że za referendum 6 września zagłosowało 57 Senatorów związanych z PO.

Komorowski już poniósł karę, czy teraz pozostali autorzy nie powinni zostać ukarani? Za te 100 mln, za psucie demokracji.

To zależy tylko od obywateli Polski.

25 października są wybory, to wyborcy mają wtedy w ręku najwyższy wymiar politycznej kary – niebyt polityczny. To Polacy mogą ukarać tych, co psują polskie państwo, a pieniądze publiczne traktują z lekceważeniem. Którzy interesy partii przekładają nad interes Polski.

25 października to wyborcy podejmą decyzję o karze za to referendum, wyborcy będą sędziami.

 

Katarzyna Lubnauer jest związana z ugrupowaniem Nowoczesna Ryszarda Petru. Jest kandydatem Nowoczesnej do Sejmu w Łodzi.

Czytaj również
  • Stvorki

    Pani Katarzyno, niestety Pani tekst potwierdza moje obawy dotyczące Państwa ugrupowania. Jazda na astronomicznej dla wszystkich szarych zjadaczy chleba kwocie, to jednak wciąż tylko i wyłącznie populizm. Owszem zer tyle, że w głowie się może zakręcić, ale cała ta zabawa wpisuje się tylko i wyłącznie w bazowanie na najniższych instynktach. Jeżeli rzeczywiście chcecie Państwo udowodnić, że szanujecie wyborcę, to nie tędy droga.

    Jeśli już Pani chce poważnie o tej kasie pisać, to wypadało by poinformować gdzie zabudżetowane są środki na tego typu przedsięwzięcia i jaka jest możliwość przesunięcia ich na inny cel. Bez tego to, co Pani przedstawiła to tylko granie pod publiczkę.

    Na drugi plan schodzi ocena referendum. Pomijając już okoliczności w jakich zostało ogłoszone, to jednak warto było zobaczyć jaka część społeczeństwa jest rzeczywiście gotowa do aktywności obywatelskiej. Równie cenny wydaje mi się brak jakiejkolwiek kampanii. Ot dostaliśmy jak na tacy informację o jakości obywatelskiej społeczeństwa. Dla mnie osobiście bezcenne.

    Jednak wracając do głównego motywu – zdaje sobie sprawę, jaka jest Pani docelowa grupa wyborców. Jednak jeśli rzeczywiście chce Pani coś ugrać, to proszę traktować potencjalnych wyborców serio. Wypuszczając ten tekst robi Pani wręcz przeciwnie.