Inicjatywa „Świecka szkoła”, czyli dlaczego jesteśmy za zniesieniem finasowania lekcji religii z pieniędzy publicznych

Drukuj

Kiedy zakładaliśmy inicjatywę Świecka szkoła i przygotowywaliśmy projekt ustawy, pod którym obecnie zbieramy podpisy, dość szybko zorientowaliśmy się, że w obecnych uwarunkowaniach prawnych, bez zmiany konstytucji i wypowiedzenia konkordatu, nie ma realnej możliwości wyprowadzenia religii ze szkół. Nie ma również takiej woli społecznej, żeby dzieci, szczególnie te młodsze miały katechizację poza terenem szkoły. Jednak, jeśli nawet ok 51-60% społeczeństwa chce lekcji religii w szkołach (zależy to od tego, które badania bierzemy pod uwagę), to już tylko część z nich (79%) chce, żeby było to finansowane z pieniędzy publicznych. Jeśli wymnożymy te liczby, to widać, że tylko 40-47% Polaków chce, żeby z ich podatków opłacane były pensje katechetów. I dzieje się tak, mimo, że znacznie więcej obywateli naszego kraju deklaruje się jako osoby wierzące.

Dodatkowo, teraz, gdy rozpoczęliśmy zbieranie podpisów, to z zaskoczeniem stwierdzamy, że równie chętnie podpisują się osoby niewierzące, które mają problem, co zrobić z dzieckiem w czasie lekcji religii, jak i osoby głęboko wierzące, które uważają, że obecny stan nie sprzyja katechizacji kolejnych pokoleń Polaków, a w szczególności szkodzi ich dzieciom. Ludzie ci, sami chodzący kiedyś na religię do kościołów, uważają, że atmosfera tamtych lekcji, bez przymusu, bez ocen wliczanych do średniej i bez udziału osób, które nie czują potrzeby kontaktu z Bogiem, była znacznie lepsza.

W obecnym systemie z budżetu państwa wydajemy na religię w szkołach ponad 1 300 000 000 zł, wydajemy te pieniądze, mimo, że władze państwowe nie mają wpływu na program przedmiotu i mimo, że w odróżnieniu od innych nauczycieli, katechetą może zostać alumn po czwartym roku seminarium duchownego bez przygotowania pedagogicznego. Obecny system nie wymusza też na KK racjonalizacji liczby godzin religii, i mimo, że nawet niektórzy katecheci przyznają, że 2h tygodniowo przez cały okres edukacji (12 lat) to za dużo, i spokojnie mogłaby być 1h poza 2 klasą szkoły podstawowej i trzecią gimnazjum, kiedy dzieci przygotowują się do pierwszej komunii i bierzmowania, to obecny system wręcz zachęca hierarchów Kościoła do utrzymania obecnego wymiaru godzin. Szczególnie, że pieniądze pochodzące z pensji katechety są często podstawą finansową funkcjonowania parafii. Ale czy rolą państwa jest utrzymywanie „nierentownych” parafii? Wydaje się, że raczej warto byłoby za te pieniądze utrzymywać małe wiejskie szkoły, które przez wiele lat były centrum życia społeczno-kulturalnego małych ośrodków.

Zwolennicy obecnego systemu opierają się na kilku argumentach:

Pieniądze na katechezę pochodzą z podatków, które w większości są płacone przez wierzących. Rzeczywiście możemy tak przyjąć, ale z danych podanych w pierwszej części mojego tekstu widzimy, że nie wszyscy wierzący są zwolennikami finansowania religii w szkole z pieniędzy pochodzących z ich podatków.

Katecheci pracując powinni otrzymywać pensje. Zgadzam się, każda osoba pracująca za swoją pracę powinna dostawać pieniądze, my nie chcemy odebrać nikomu tego prawa, chcemy tylko, żeby zmienił się płatnik. Uważamy, że katechizacja jest zadaniem i celem kościoła. Czyli Kościół powinien ze swoich pieniędzy za nią zapłacić. Wtedy sytuacja będzie jasna, kto płaci ten wybiera nauczyciela i układa program wg, którego ma on uczyć.

Religia jest w wielu szkołach na terenie Europy np.w Niemczech. Owszem, ale w innych krajach są też prawa do zawierania małżeństw homoseksualnych, podatek na rzecz kościoła i jakoś na te wzorce zwolennicy religii w szkołach się nie powołują.

Przecież każdy ma wybór, a w szkole jest też etyka opłacana z podatków. Wielokrotnie już zwracałam uwagę na pozorność wyboru stawianego przed uczniami i rodzicami. Uważam też, że etyka stała się alibi dla katechezy w szkole. Zajęciami, które nie wiadomo, dlaczego mają być alternatywą dla religii, lekcją, która często jest mitem, odbywa się po lekcjach czy w innej szkole, lekcją, której równie dobrze po zmianie organizacji lekcji religii może nie być.

 

Na co liczymy proponując zmianę ustawy i zmianę finansowania? Lekcja religii mogłaby stać się rzeczywiście lekcją nieobowiązkową dla chętnych, odbywającą się tak, jak życzy sobie 81% społeczeństwa, po lub przed innymi lekcjami. Katecheta przestałby być pracownikiem szkoły i stałby się pracownikiem Kościoła realizującym jego program. Oczywiście ocena z religii powinna przestać funkcjonować na świadectwie szkolnym, a jeśli taka byłaby wola rodziców to katecheza mogłaby odbywać się nie w szkole, a wrócić na teren salek przy kościołach. A religia i wiara przestałyby być zadaniem szkoły, skończyłoby się zbieranie deklaracji uczestniczenia w lekcjach religii i obecność religii na innych lekcjach. Może nawet Kościół rozważyłby zmniejszenie liczby godzin w celu racjonalizacji wydatków.

Po prostu, szkoła stałaby się bardziej świecka.

Czytaj również
  • HanskyPansky

    Chciałbym przypomnieć Pani, że tylko połowa Polaków z prawami wyborczymi uczestniczy w wyborach. Nie wliczamy do nich ludzi pozbawionych takich praw, czyli de facto mamy do czynienia z numeryczną mniejszością Polaków. Mniejszość <40% tej mniejszości wybiera partie rządzące PO-PSL. Czyli mamy do czynienia z mniejszością mniejszości mniejszości. I ci ludzie decydują o in vitro, proponują zajęcia demoralizacji seksualnej w szkołach, dorzucają dziesiątki milionów do Muzeum Historii Żydów i wstrzymują powstanie Muzeum Historii Polski. P.S. "Liberte" jest finansowane przez podatnika, także przeze mnie – katolika. Jeśli p. Jażdzewski i consortes domagają się końca finansowania religii bo przecież nie wierzą i nie chcą wiary przekazywać dzieciom, to 99,99999% Polaków nie powinno też finansować "Liberte". Proszę o mniej obłudy i demogagii.

    • Adam Wojtkiewicz

      Przed 1990 rokiem religia nie była finansowana przez państwo i była prowadzona z o wiele lepszymi rezultatami. Można? Można.

    • Jedrekn

      Nikt nie zabrania mniejszej większości pójść do wyborów i decydowaniu o wspólnym losie. Skoro się jednak nie chce, to się ma to, co zadecydowała większa mniejszość.

  • disqus_w1d9nWGHIk

    Chciałabym tylko sprostować, że lekcje etyki są wspaniałe! Nie traktujmy ich jako tylko i wyłącznie alternatywy dla niechcianej religii. Etyka to przedmiot o który powinni błagać nie tylko rodzice, ale i nauczyciele, tematy na które najczęściej nie ma czasu nawet na lekcjach wychowawczych: o biedzie, wojnie, władzy, marzeniach, o tym że nie można wyśmiewać grubszych, chorych, „innych”, o szczęściu i wolności, o tym co dzieciom się podoba w szkole, a czego nie lubią, o złudzeniach i kłamstwach w reklamach itd. itp. Dzieci na etyce uczą się dokonywać wyborów moralnych, samodzielnie dochodzą do różnych ciekawych i zawsze bardzo bardzo mądrych wniosków. Mój syn z wypiekami na twarzy godzinami przygotowuje się do prezentacji na te lekcje. I mimo, że są bardzo późnym popołudniem i musi na nie bezczynnie czekać przez godzinę w szkole (bo w katolickim kraju zwyczajnie się te lekcje obrzydza) – są jego ukochanymi lekcjami! Etyka jest naprawdę potrzebna.

  • Sauelios

    Pani Lubnauer. pani redakcja jest tym: http://cud1920.pl/blog/wp-content/uploads/2013/02/419px-Bezhnoznik_u_stanka_22-1929.jpeg
    Tak było, jest i będzie. Jesteście trucizną rodem z Łubianki.

    • Jedrekn

      Katolik? No wypisz, wymaluj polski katolik.

      • Sauelios

        To niby nieprawda, że sowieci maskują się jako szermierze wolności, demokracji, nowoczesności trele morele? Nie można być jednocześnie szermierzem wolności i obściskiwać się z Michnikiem, czyli Jaruzelskim i Kiszczakiem.

        • Jedrekn

          Dlaczego nie? Michnik, Kiszczak ( z Jaruzelskim to już niemożliwe) można się z nimi obściskiwać podczas przekazywania znaku pokoju na mszy św.
          Nie?
          Mało katolickie?
          Raczej mało polskie.

          • Sauelios

            Pomylony argument, bo ani Michnik, ani Kiszczak nigdy nie chodzą do kościoła, nawet przy okazji świąt lub pogrzebów. Bratanie się z nimi nie ma najmniejszego sensu. Niebratanie się z ludźmi całkowicie oddanymi sowietyzmowi i zadowolonymi z tego stanu rzeczy jest bardzo polskie.

          • Jedrekn

            To nieprawda, Michnika widziałem w kościele i to nie raz.
            Ale kogo to obchodzi.
            Polskiego katolika?
            Nie

          • Sauelios

            W ostatnich 25 latach bywał? I w czym mu to pomogło. Wygląda na to, że w niczym. On marzy o zaoraniu całego Kościoła, nie tylko w Kościoła w Polsce.

          • Jedrekn

            Co ma piernik do wiatraka?
            Są sytuacje, w których w zwykły chrześcijański gest wpisywane są durne podteksty.
            Jeżeli powiem komuś „proszę” przepuszczając go w drzwiach czy to oznacza, że zachowuje się jak wiernopoddańczy sługa?
            W moim pojęciu nie.

          • Sauelios

            Taki gest niewiele znaczy, jeśli tamten nie wyciąga nauki z uczestniczenia we mszy świętej. Michnik nie wyciąga żadnej nauki. Kto robi z nim wywiady, promuje jego idee i jeszcze się tym szczyci, nie zasługuje na to, by potraktować go inaczej niż kanciarza. Libertowcy międlą komunały o wolności, a basują bolszewikom takim jak Michnik, bolszewików jak Geremek i Mazowiecki nazywają antyestabliszmętowymi, choć Geremek i Mazowiecki położyli podwaliny pod bantustan czecią erpe. Antyestabliszmętowy postulat to np. restytucja mienia, zwłaszcza rodzinom szlacheckim i chłopskim. Geremek i Mazowiecki postulat ten uporczywie zwalczali.

          • Jedrekn

            Jak rozumiem Pan nie zwalcza tego postulatu. Bardzo dobrze, ja także.
            Bardzo uprzejmie proszę zatem o odpowiedź na jedno pytanie.
            Kościół parafialny, do którego należę jest budynkiem kościoła ewangelicznego przekazanym w władanie kościołowi rzymsko-katolickiemu po II wojnie. Czy jak się pojawi ewangelik to zostanie mu ten kościół zwrócony? Parafia ewangelicka leżała na terenach polskich. Przygranicznych z Niemcami, ale polskich, stąd duża liczba ewangelików.

          • Sauelios

            Trzeba wykazać się tytułem prawnym i jeśli się go ma, można dochodzić praw przed sądem.

            A religia w szkołach powinna zostać. To, co promuje Liberte, uważam za powrót do polityki gomułkowskiej.

          • Jedrekn

            Parafia RK nie miała żadnego tytułu prawnego a kościół przejęła.
            Wszyscy są równi przed Bogiem ( na całe szczęście).

          • Pomruk

            jakim bogiem?

          • Jedrekn

            Gomułkowskie plakaty to Szanowny Pan raczy załączać.

  • Piotr Kunce

    Podoba mi się styl pani argumentacji. Mam jednak wrażenie, że takie pryncypialne „bycie przeciw” naraża cały dyskurs na jakieś uproszczenia. Szkoda, że wasza inicjatywa nie dotyczy doprecyzowania formuły obecności nauczania religii w szkole. Pracowałem wcześniej jako katecheta i dyrektor gimnazjum, bardzo interesuje mnie państwa inicjatywa, dlatego śledziłem przez kilkanaście dni to, co się na ten temat pisze. Pozwoliłem sobie wypowiedzieć się na ten temat szerzej na blogu, w tym także odniosłem się do jednego z pani tekstów. Jeśli zechce pani rzucić okiem – zapraszam!
    http://forum-inspiracji.pl/zmiany-w-katechezie-szkolnej-czyli-zwracanie-wisly-kijem/

  • Jan Marian Kowalski

    A kiedy liberte zrezygnuje z publicznych pieniędzy?

  • zgred

    Przecież kto rozsądny wierzy w anioły, archanioły. diabły, niebo, życie
    wieczne, kobieta z żebra Adama itp bajki. Wieloryb połknął Jonasza i
    potem go wypluł, Bóg nas strasznie kocha, ale wieczne potępienie dla
    „niedowiarków”. Jak można w XXI wieku opowiadać i uczyć takich zabobonów
    i brać za to kasę ???

  • Moja Zadruga

    Mam wątpliwości co do liczby Polaków zgadzających się na finansowanie nauki religi z budżetu skarbu państwa. Gdziekolwiek porusza się ten temat, nawet na takich katolickich forach jak FRONDA, większość dyskutantów jest przeciwna finansowaniu religi przez państwo tak samo jak finansowanie kościopła ogólnie.
    Co do Niemiec, sam tu mieszkam i z tą nauką religi jest nie całkiem tak jak w artykule wspomina Pani, otóż faktem jest, że w szkołach jest nauka religi z uwagi jednak na to, że niemcy to wielokulturalny i wieloreligijny kraj nie jest religia przedmiotem przymusowym. W każdej szkole prowadzone są lekcje etyki na ktąre chodzą dzieci których rodzice nie wyrażają zgody na naukę religi oraz dzieci immigrantów z fryki, Azji czy innych niechrześcijańskich krajów. Na lekcji etyki dzieci zapoznają się ogólnikowo o różnych wierzeniach (nawet tzw. pogańskich) oraz o stosunkach społecznych. Moja córka dla przykładu niedawno na lekcji etyki miała temat przemocy na tle religijnym i dyskutowano nie tylko o zamachach muzułmanów, wojnach krzyżowych ale też o zbrodniach kościoła chrześcijańskiego.