Incydentalny rząd

Drukuj

Poparcie dla PIS zaczyna topnieć, trzy kolejne sondaże pokazują spadki. Oczywiście nie wiemy, czy tendencja jest stała, ale w gorszy sort wstępuje nadzieja. PIS przelicytował.

Prezes Kaczyński i PiS idą na czołowe zderzenie we wszystkich sprawach. Otwiera kolejne fronty, wkurzają kolejno prawników, kobiety, nauczycieli i rodziców, zaraz zaatakują lekarzy. Właściwie minister Ziobro to już  robi, nasyłając na lekarzy prokuratorów o świcie.

PIS też przegrał pierwszą  bitwę, w potyczce kobiety i Czarny Protest kontra PIS mamy wynik 1:0. Nigdy jeszcze nie widziałam jak szybko, nawet z pogwałceniem regulaminu można wyrzucić ustawę do kosza. Jarosław Kaczyński wyraźnie przestraszył się kobiet i ich determinacji.

Nie łudźmy się, temat aborcji wróci, gdy tylko PIS  zobaczy w tym chwilową korzyść. Kiedy mocniej spadną sondaże, jeśli zechce poparcia Kościoła lub gdy będzie musiał przykryć aferę typu – „Misiewicze”. Znowu potraktuje kobiety instrumentalnie i wprowadzi ustawę ograniczającą ich i tak mały wybór.

Wygrana Czarnego Protestu ma też skutek uboczny, PIS musiał zdradzić najbardziej prawicową część swoich wyborców. Chęć odzyskania ich zmusi PIS do nerwowych ruchów, dziwnych bogobojnych uchwał, czy poparcia zakazu handlu w niedzielę. To może przekona Kościół, ale zniechęci nową grupę Polaków. Tych mających dość ideologizacji życia i tych, co lubią zakupy w niedzielę.

Inne grupy też  protestują. Prokuratorzy już idą ze skargą na Zbigniewa Ziobrę do Strasburga. Sędziowie swoje oburzenie wyrazili na Kongresie Sędziów Polskich. Nauczyciele w poniedziałek organizują z pomocą ZNP pikiety w 17 miastach. Razem z nimi często protestują rodzice uczniów.  Bo tak naprawdę, to głównie dzieci poniosą  negatywne skutki reformy. Szczególnie czwarto-, piąto- i szóstoklasiści oraz uczniowie 1 klas gimnazjów. Tymczasowe programy i podręczniki, problemy z rekrutacją do szkół średnich w 2019 roku właśnie ich dotyczą. Negatywne efekty przyniesie też reforma dla wiejskich dzieci.

PIS robi się ostatnio nerwowy, chętnie knebluje usta opozycji i dziennikarzom, zastanawia się jak ograniczyć kontakt posłów z mediami. Pod różnymi pretekstami próbuje wyrzucić media z głównego holu w Sejmie do bocznego budynku. Jednemu z fotografów, za zdjęcie z sali sejmowej zabrał wejściówkę na rok. Zakazuje różnym środowiskom udziału w komisjach.

Ale wszystkiego nie uda się ukryć.  Zamykanie Sejmu, kneblowanie opozycji nie powstrzyma topniejącego poparcia.

Polacy widzą Misiewiczów w urzędach i spółkach. Kontrakty dla swoich z publicznej kasy. Widzą kłamstwa i manipulację w publicznych mediach.  Widzą degrengoladę tej władzy. Widzą, że PIS atakuje kolejne grupy społeczne i zastanawiają się kiedy dojdą do nich.

Społeczeństwo zaczyna się budzić, to już nie tylko „nawiedzeni zwolennicy demokracji” z partii opozycyjnych i KOD, a zwykli Polacy zaczynają pokazywać swój sprzeciw. Jedni wychodzą na ulicę, inni w sondażach odwracają się od rządzącej większości. Wszyscy Polacy zastanawiają się dokąd to wszystko zmierza i jaki ma cel.

Napięty budżet utrudnia realizowanie kolejnych obietnic wyborczych. Kupowanie dla PIS głosów za nasze pieniądze. Chyba, że głębiej sięgną Polakom do kieszeni. Możemy zapomnieć w 2017 roku o wyższej kwocie wolnej, czy obiecanej obniżce VAT do poziomu sprzed kryzysu.

Czy to już jest zwrotny moment dla PIS? Zobaczymy.

Ale to wszystko powoduje bunt w Polakach. To spowoduje, że rządy PIS będą jednak miały incydentalny charakter.

 

Czytaj również