„Dobra szkoła” manipulacji i kłamstwa

Drukuj

Dzień wyborów w USA, wszyscy tym żyją. Nieliczni słuchają konferencji Premier Beaty Szydło i Minister Anny Zalewskiej poświęconej reformie edukacji - tytuł "Dobra szkoła".

Oceany hipokryzji i morze obłudy wylewają się z ekranu pokazującego zapis konferencji. Widać wiarę PIS, że kłamstwo powtarzane wielokroć stanie się prawdą. Nie stanie!

A hasło tej konferencji zamiast dobra szkoła powinno brzmieć destrukcja szkoły.

Z ust Pani Premier padają słowa: reforma edukacji potrzebuje czasu, spokoju i rozmowy. Zapewnienia, że są przygotowani.

Czas. Na własne życzenie PIS go nie ma. Nie wiadomo dlaczego, reforma ma wejść w życie już od 1 września 2017, za mniej niż 10 miesięcy. Ma dotyczyć obecnych szóstoklasistów, dla których potrzebne są programy i podręczniki do 7 klasy. Równocześnie będą nowe programy i podręczniki dla klas 1 i 4. Te  wszystkie programy mają powstać do końca listopada, podręczniki w pół roku. Dodatkowo, te dla klas 7 będą tymczasowe i obowiązywać będą dla 3 roczników. Czasu nie mają też ani samorządy, które muszą stworzyć nową sieć szkół i przystosować budynki, ani nauczyciele, którzy muszą szukać nowej pracy lub przekwalifikować się (nauczyciele przyrody).

Spokój. PIS zapracował na niepokój rodziców, nauczycieli i samych uczniów.  Rodzice dzieci w obecnej 3,4,5,6 klasie nie mogą być pewni gdzie za rok będzie uczyło się ich dziecko. A rodzice szóstoklasistów i dzieci w pierwszej gimnazjalnej nie wiedzą czy ich pociecha dostanie się do wymarzonej szkoły średniej za 3 lata. Nauczyciele boją się o swoją pracę, niektórzy już wiedzą, że za rok będą bezrobotni. Dzieci, czują, że jest zamieszanie, wiedzą, że ich plany dotyczące gimnazjum już się nie spełnią, może zostaną w dotychczasowej szkole, może będą się uczyć w innej. Dwa roczniki czują już presję z powodu utrudnionej rekrutacji do szkół średnich w 2019 roku.

Rozmowa.  Udawane konsultacje wiosną, na których nieznane były założenia reformy.  Niechęć Minister Zalewskiej do spotkań ze środowiskiem, mimo zapowiedzi brak obecności na spotkaniu OSKKO  (Ogólnopolskie Stowarzyszenie Kadry Kierowniczej Oświaty) czy z samorządowcami w Gdańsku. Brak rozmów z szerokim gronem ekspertów i nauczycieli (żadne związki zawodowe nie popierają tak przeprowadzonej reformy).

Na nic nie są przygotowani. Ani rząd, ani samorządy, ani nauczyciele.

Na konferencji pada też wiele kłamstw oczywistych dla zajmujących się oświatą:

  • kłamstwo, że gimnazja nie wyrównują szans. Badania pokazują odwrotnie – mamy jedną z najmniejszych w UE różnic między najsłabszymi i najlepszymi uczniami (trzeci wynik) i to dzięki poprawieniu wyników najsłabszych, a nie pogorszeniu najlepszych!
  • kłamstwo, że będzie bezpieczniej. Teraz w szkole będą dzieci od 6 do 15 roku życia, a nie jak dotychczas do wieku 13 lat. IBE (Instytut Badań Edukacyjnych) ma badania, że najwięcej przemocy jest w szkole podstawowej.
  • kłamstwo, że testy PISA nie sprawdzają umiejętności. Z matematyki to są naprawdę realne problemy do rozwiązania, a nie odtwórcze zadania. Podobnie z czytania ze zrozumieniem i przyrody. We wszystkich podstawowych testach PISA wypadliśmy w 2012 roku bardzo dobrze. Zrobiliśmy największy skok spośród państw UE od 2003 roku. A „umiejętności” gdzie poszło nam gorzej i na które powołuje się MEN, to test umiejętności informatyczno-komputerowych – tak, nad tym też trzeba popracować, ale w reformie MEN takiej zmiany nie widać.
  • kłamstwo, że dotychczas nauczyciele na matematyce, fizyce czy chemii nie wychowywali, a jak się im to wpisze w podstawę programową, to już będą. Widać tu brak szacunku Minister Zalewskiej do środowiska, z którego się wywodzi.
  • kłamstwo, że chodzi o godne zatrudnienie dla nauczycieli. Reforma oznacza zwolnienia. Nawet 30 tys. spośród nauczycieli straci pracę, a podwyżki w 2017 roku mają wynieść od 30 do 60 zł.
  • kłamstwa o badaniach i ekspertyzach, które niby mają. Nawet eksperci, na których powołuje się Minister Zalewskiej są przeciwni likwidacji gimnazjów.
  • kłamstwo o poparciu reformy wśród społeczeństwa. PIS posługuje się badaniem IBRIS sprzed roku (10.2015): 67,9% za reformą, a 26,4% przeciw. Obecnie też w IBRIS (21-22.10.2016r)  47,7 % Polaków uważa, że wprowadzenie zmian będzie korzystne, a 48,3 %  źle ocenia zapowiadaną reformę edukacji. Spadek wśród zwolenników i wzrost u przeciwników o 20 punktów procentowych!

Ta reforma jest oparta na kłamstwie i manipulacji. Manipulujące wywiady w mediach publicznych, gdzie nikt nie zada  Minister Zalewskiej trudnych pytań. Manipulujące obrazki na Twitterze PIS pokazujące tytuły artykułów o przemocy wśród gimnazjalistów.  Takich artykułów o uczniach szkół podstawowych lub średnich też znajdziemy wiele, a nikt takich szkół nie likwiduje. Manipulujące wykresy bez odniesień i omówienia, mówiące o wzroście agresji też na profilu PIS.  Manipulacja badaniami poparcia dla reformy – wyniki sprzed roku. Manipulacja, kłamstwa, których nie powstydziliby się mistrzowie z czasów rządów totalitarnych.

PIS chce sprzedać jako sukces, chaotyczną i nieprzygotowaną reformę , dewastację systemu. Wykorzystuje niechęć Polaków do gimnazjów, którą skutecznie podsyca. Wykorzystuje błędy PO przy wprowadzaniu sześciolatków do szkoły.  Na dłuższą metę oszukiwać się nie uda, można tylko do momentu gdy wszyscy zobaczą już bałagan, dwa roczniki szturmujące szkoły w 2019 roku, koszty dla gmin i skutki w wynikach uczniów. Tylko wtedy będzie już za późno. Destrukcja stanie się już faktem.

Stąd akcja BronimyEdukacji.pl i dlatego spotykamy się 19 listopada na proteście ZNP w Warszawie.

 

Czytaj również