Co wolno kandydatowi, nie godzi się prezydentowi

Drukuj

- Dzisiaj nie powiem - pakuj się, wracaj do Polski, bo wtedy ktoś mi zarzuci - ten człowiek mnie oszukał - powiedział w wywiadzie dla mediów w Wielkiej Brytanii Andrzej Duda.

Kandydatowi na prezydenta można (z trudem) wybaczyć tani populizm i mówienie o Polsce w ruinie oraz składanie obietnic bez pokrycia. Jednak Prezydent jest gospodarzem kraju i najważniejszym jego ambasadorem. Rolą prezydenta jest reprezentowanie i promowanie swojego kraju, przekonywanie Świata, że Polska jest pięknym miejscem, wspaniałym do życia i inwestowania. Powinien o Polsce mówić dobrze albo wcale. Nie powinien też zniechęcać Polaków do powrotu do kraju, potrzebujemy ich energii i doświadczenia. I chociaż powyższe zdania wydają się oczywiste dla większości społeczeństwa, to dla Andrzeja Dudy widocznie nie są. Nie zauważył, że jego kampania już się skończyła.

Dlaczego?

Bo Andrzej Duda nie widzi swojej misji w promowaniu Polski w Świecie, tylko w zwrocie długu. Długu w stosunku do Jarosława K. jego mentora i promotora. Dlatego zrobi wszystko, ze szkodzeniem ojczyźnie włącznie dla dobra PIS. I chociaż złożył legitymację partyjną, Andrzej Duda nie przestał być członkiem sztabu wyborczego PIS i zapewne wbrew zapewnieniom pozostanie nim do końca swojej kadencji.

Prezydent nie chce być prezydentem wszystkich Polaków, tylko wyborców PIS. Aby doprowadzić do zwycięstwa swojej macierzystej partii jest skłonny proponować bezsensowne referendum w dniu wyborów (odrzucone przez Senat) i źle mówić o Polsce.  Nie będzie też prowadził z rządem rozmów o ważnych dla Polski sprawach, jak uchodźcy i imigranci. A nuż powiedziałby coś, co zaszkodzi PIS.

I tylko żal, że Polska po raz kolejny nie doczekała się Prezydenta – męża stanu. Prezydenta, który oddając legitymację partyjną przestaje być rzeczywiście członkiem swojego ugrupowania. Który podpisując ustawy, wypowiadając się, czy podejmując różne inicjatywy kieruje się tylko szeroko rozumianym dobrem obywateli. Który jest dojrzałym i niezależnym politykiem, a nie czyimś protegowanym. Znowu nam nie wyszło.

A ja dalej naiwnie będę czekać na powrót w Polsce polityków mężów stanu, formatu Bronisława Geremka czy Tadeusza Mazowieckiego. Tylko czy doczekam się?

 

Katarzyna Lubnauer jest związana z ugrupowaniem Nowoczesna Ryszarda Petru. Jest kandydatem Nowoczesnej do Sejmu w Łodzi.

Czytaj również
  • Sebastian Olewczynski

    Pracowalem za granica prawie dwa lata, wrocilem i doskonale wiem o co Dudzie chodzilo bo przezylem to na wlasnej skorze. Na bok z durna kampania #polskawruinie (nawet nie jestem pewien czy po czy pis ja zapoczatkowal). Ja wrocilem z wlasnej woli, nikt mnie nie namawial – juz po miesiacu zderzylem sie z rzeczywistoscia od ktorej odwyklem na wyspach. Od mojego powrotu – owszem, przybylo autostrad zbudowanych na kredyt, moje rodzinne miasto wyglada piekniej (za kredyty i obligacje) – ale wzrosly podatki. Bezrobocie spadlo, nie ma co z tym dyskutowac, ale praca ktora mozna tu znalezc nie gwarantuje poziomu zycia ktory sie poznalo na emigracji. Opresyjnosci naszego systemu podatkowego w stosunku do UK tez nie trzeba tlumaczyc nikomu kto ma doswiadczenie z jedny i drugim.

    Ksztaltowanie wizerunku kraju to wazna sprawa, ale nie kosztem mydlenia oczu wlasnym obywatelom.

  • Jedrekn

    Ubolewam na faktem, że pan Andrzej Duda został Prezydentem RP.
    Miał być naszym, ale wyszło jak zwykle. Czyli ich.