Atrapa państwa

Drukuj

Krajobraz po wojnie, taka perspektywa dominuje w większości komentarzy po końcu protestu w Sejmie. Dziennikarze i eksperci zastanawiają się, kto wygrał, a kto przegrał. Przechadzając się po tym polu ostatniej bitwy, mało kto myśli, jak teraz wygląda Polska.

Prawo i Sprawiedliwość z determinacją, którą powinno wykorzystywać do zmian w Polsce, niszczy od ponad roku kolejne dziedziny życia  i instytucje państwa.

Zaczął od służby cywilnej i prokuratury. W tempie ekspresowym po korpusie służby cywilnej pozostawił zgliszcza. Prokuratura pod rządami ministra Ziobry straciła całkowicie niezależność i wszystkie sprawy, które mają jakiekolwiek znaczenie polityczne trafiają tylko do zaufanych placówek. Jeśli jest jakaś obsuwa i prokurator jednak próbuje być niezależny, sprawa jest mu odbierana i oddawana innemu bardziej gorliwemu. Sprawy niewygodne są umarzane (Misiewicz, druk wyroków), sprawy wygodne nagłaśniane (Pinior). Prokuratura na żądanie władzy, można by rzec.

Media padły równie szybko, z publicznych zmieniły się w narodowe. Nigdy media publiczne nie były w Polsce w pełni niezależne od władzy, ale też nigdy nie były aż tak zależne. Wiadomości TVPis są w stanie oglądać tylko wyznawcy PIS lub osoby o stalowych nerwach. Manipulacje, zmiana sensu wypowiedzi, oszczerstwa i insynuacje, dobór tematów zgodnych z linią partii i stałe regularne grillowanie opozycji, to norma wg „dziennikarzy” głównych informacji telewizji narodowej.

Wojna o Trybunał była dłuższa, rok oporu opozycji i sędziów, kilka ustaw, zmasowany atak. Trybunał padł dopiero wraz z odejściem Prezesa Andrzeja Rzeplińskiego 19 grudnia. PIS walczył niezłomnie, żebyśmy na końcu mieli wybór Prezesa TK sędzi Julii Przyłębskiej. Wybór, który kwestionuje nawet sędzia Trybunału Piotr Pszczółkowski z wyboru PIS. Przyłębska złamała nawet ich własne procedury i prawo! Dodatkowo jest ona, chociażby ze względów rodzinnych, całkowicie zależna od rządu. Wyrzuca media z Trybunału, usuwa ze strony tytuły naukowe, bo wstydzi się ich braku u sędziów z nominacji PIS i wysyła wiceprezesa Trybunału na przymusowy urlop . Zostały ruiny instytucji.

16 grudnia to data ostatecznej śmierci, po ponad rocznej agonii, parlamentaryzmu polskiego. Od dawna, dzięki Marszałkom z PIS, w Sejmie brakuje debaty, ustawy są przepychane z pogwałceniem zasad, a posłowie opozycji cenzurowani. Brakowało tylko iskry. Pochopna decyzja Marszałka Kuchcińskiego o wykluczeniu posła Szczerby, utrzymana przez bezrozumny, tępy upór Jarosława Kaczyńskiego, przeradza spór w wojnę.

Opozycja nie może pozwolić na bezzasadne wykluczenie posła. Zgodzimy się na jednego, następnym razem będzie kilku, a potem kilkudziesięciu. Droga do zmiany konstytucji może być otwarta. Stąd spontaniczna okupacja mównicy przez opozycję. Ale u PIS, błąd goni za błędem, chęć udowodnienia siły woli na silą prawa dominuje. Klub PIS w Sali Kolumnowej nagle staje się Sejmem. Sejmem bez opozycji, bez kontroli kworum, z pogwałceniem zasad regulaminu sejmu. Na Sali są osoby postronne (radny PIS), liczenie na oko, brak jest możliwości zgłaszania wniosków formalnych, a na końcu głosowanie blokowe poprawek, czynią z budżetu dokument nielegalny.

Opozycja protestuje na Sali sejmowej, chce reasumpcji głosowania, ale to jest możliwe tylko w czasie tego samego posiedzenia sejmu. Uchybienia Marszałka powodują, że 33 posiedzenie można uznać za przerwane, dlatego zostajemy na Sali przez kolejne 26 dni. PIS nie chce takiego porozumienia, nie godzi się na reasumpcję. Nie ustąpi. Nowoczesna chcąc wyjścia z kryzysu państwa przedstawia propozycję: ponowna debata w sejmie nad wszystkimi poprawkami, ale połączona z prewencyjnym wnioskiem do TK Prezydenta. Wtedy TK orzekałby w pełnym składzie, a ustawa nie weszła do rozstrzygnięcia w życie. Propozycji nie chce poprzeć PO, a to czyni ją bezzasadną, bo część społeczeństwa nigdy jej nie zaakceptuje. Utrudnia też negocjacje.

Teraz politycy PO podnoszą, że tylko wniosek prewencyjny Prezydenta RP do TK ma sens. Szkoda, że po czasie. PO tym razem przelicytowało, a właściwie spóźniło się na licytację.

Jak ja oceniam krajobraz po bitwie?

Przegrała Polska.

Nikt nie wygrał. Straty wizerunkowe ocenia opozycja, powrót wolnych mediów do Sejmu tylko trochę poprawia nastrój. Prezydent podpisując tak wątpliwy dokument, jak ustawa z sali kolumnowej,  potwierdził swoją całkowitą dyspozycyjność. Traci resztki autorytetu urzędu. Przegrał też Jarosław Kaczyński, który zawsze mienił się  na poziomie deklaracji zwolennikiem silnego państwa. Rezultat ponad roku rządów PIS w żaden sposób nie może spełniać jego oczekiwań.  Przegrała Polska.

Na dobrze rządzone państwo, sprawnie zorganizowane instytucje przyjdzie nam jeszcze trochę poczekać.

Od jakiegoś czasu mamy atrapę służby cywilnej, atrapę prokuratury, atrapę mediów publicznych, atrapę Trybunału Konstytucyjnego i atrapę Parlamentu. Teraz doszła atrapa budżetu. PIS sam nielegalnym budżetem zdelegalizował swój rząd.

Polska stała się atrapą państwa.

 

Czytaj również